Akita Ramen (Warszawa i gdzie ich poniesie)

Akita Ramen Cover

Jest pewne danie, którego Katowice przez długi czas nie będą miały na wystarczająco dobrym poziomie. Pojawiają się próby, ale w większości przypadków można się tylko rozczarować. Pozytywnym zjawiskiem jest jednak fakt, że co jakiś czas przyjeżdża food truck, który uzupełnia braki. Dziś wpis o bohaterach przybywających z odsieczą, czyli o ramenie i ekipie z Akita Ramen!

Akita Ramen pochodzi z Warszawy i w swojej flocie ma dwa foodtrucki. Pojawiają się już praktycznie w całej Polsce i serwują „zupę miłości”, czyli tytułowy ramen. Oparty jest on na wywarze drobiowo-wieprzowym, a tare (tzw. serce ramenu) to shōyu. Oznacza to nic innego jak to, że jest on doprawiany sosem sojowym, dzięki czemu wywar jest ciemniejszy od innych rodzajów ramenu.

Ramen, czyli zupa miłości

Ogólnie marka początkowo była mi znana nie z samego ramenu, ale z logo, które zawiera jedną z moich ulubionych ras psów – akita inu. To pierwsze, co mnie przyciągnęło tutaj, ale na tym się nie skończyło. Długo szukałem alternatywy dla poznańskiego YetzTu, a zloty food trucków czy też inne imprezy masowe były dobrym pretekstem, żeby Akita pojawiła się i na południu Polski. Pierwsze takie spotkanie odbyło się w ramach krakowskiego Tattoo Festu, ale wtedy jakoś totalnie nic mnie nie urzekło. Wiele czasu od tego momentu minęło, puściłem wszystko w niepamięć i zacząłem obserwować ich na nowo.

Kato King

Wiadomo, jak to jest z food truckami – jeśli nie stoją gdzieś na co dzień, to minie długi okres, zanim ponownie się u nich coś zje. Specjalnie z tego powodu i z okazji sprzyjających okoliczności postanowiłem podczas katowickiego Rynku Smaków wziąć ich na warsztat i opowiedzieć o ichniejszym repertuarze. Trzy dni, trzy różne rameny – zaczynamy!

Weekend z Akita Ramen

Piątek zacząłem od przysmaku przygotowanego specjalnie na ten zlot. Kato King zawierał w sobie chashu*, szarpaną wieprzowinę, grzyby shiitake, rukolę, czosnek, nori, dymkę, naruto**, a na dokładkę dorzuciłem sobie jeszcze jajko ajitsuke***. Porcja jak najbardziej spoko, wywar esencjonalny, odpowiednio przyprawiony i słony jak należy. Chashu mógłbym zajadać się nawet bez ramenu, ale w połączeniu z resztą smakował jeszcze lepiej. Do tego wieprzowina i reszta składników dodawały porządną nutkę smaku. Konsystencja jajka była genialna – półpłynne żółtko robi świetną robotę w tym daniu. Koniecznie dorzućcie je sobie przy najbliższej okazji, bo to sztos, jakich mało!

Sobota to już czas na inny ramen. Nie było jajka ajitsuke, więc trochę posmutniałem, ale nie stanęło mi to na przeszkodzie. Tego dnia „upolowałem” Akita Spicy Love o nieco ostrzejszym smaku, a to za sprawą płatków chilli. W składzie znalazła się znana mi już szarpana wieprzowina, kanpyo****, glony wakame, dymka, nori oraz sezam. Wywar od dnia poprzedniego nie zmienił się i był równie dobry. Ogólnie tej kompozycji towarzyszyły słodko-ostre smaki, które bardzo uwielbiam. Jest to chyba jedna z moich ulubionych w Akicie! Tę pozycję w szczególności polecam fanom ostrych smaków, bo już na starcie dostajemy coś bardziej spicy. Jeśli komuś jednak będzie za mało, to zawsze przy food trucku możemy sobie nasze danie doprawić – są płatki chilli, sosy sojowe i inne przyprawy.

Akita Spicy Love

W niedzielę do oferty wróciły uwielbiane przeze mnie jajka. Miałem straszną ochotę na inne mięso, tak więc nie mogłem sobie odmówić ichniejszego TriCity Ramen. W składzie kurczak teriyaki, szpinak, imbir, glony wakame, dymka, sezam i… jajko! Ten ramen poleciłbym na start najbardziej początkującym ramenowiczom, bo kurczaka zje raczej każdy mięsożerca, a i wywar jest najdelikatniejszy ze wszystkich kompozycji. Towarzyszą mu raczej słodkie smaki. Szpinak z wakame i dymką jako część zielona pasują genialnie, a imbir dodaje tutaj lekkiej nuty orzeźwienia. Z pewnością Wam to zasmakuje i będziecie chcieli wrócić po więcej!

Akita Ramen - TriCity

Czy da się przeżyć weekend na ramenie? Tak!

Hipoteza weryfikowana przez weekend okazała się prawdziwa. Weekend z Akita Ramen uważam za bardzo smaczny, a po rozmowach z ekipą tym bardziej jestem przekonany, że robią bardzo dobrą robotę. Na ograniczonej przestrzeni food trucka udaje im się stworzyć coś bardzo smacznego, a przecież to tylko wóz z jedzeniem. Strach pomyśleć, co by było, gdyby mieli własny lokal… Pewnie przesiadywałbym tam za dużo czasu na jedzeniu. ;) Kibicuję im dalej i polecam Wam ich spróbować. Mimo ograniczeń wyciskają z food trucka to co najlepsze!

Adres: Warszawa i gdzie ich tam jeszcze poniesie
FB: https://www.facebook.com/akitadobrenoodle/
Ceny:

  • Kato King – 24 zł
  • TriCity Ramen – 24 zł
  • Akita Spicy Love – 23 zł
  • Jajko ajitsuke – 2 zł

* chashu – marynowany boczek
** naruto – kamaboko, czyli masa rybna (taka jak nasze paluszki krabowe) ze spiralnym wzorem
*** jajko ajitsuke – jajko marynowane
**** kanpyo – marynowana tykwa (słodka w smaku)

  • Byłam, próbowałam! Jak na foodtracka to żarcie zdecydowanie niezłe, ale jak dotąd nie pobiło żadnego ramenu, którego jadłam w lokalach.

    • A w jakich lokalach już jadłaś? 😃

      • A nie, jak tak zapytałeś to był jeden, który smakował mi mniej: w Dwóch Smakach ;). A najbardziej na razie siadł mi ten z Pandy i Pod Norenami.

        • Hmm chyba jeszcze w Okiem i brzuchem jadłam.