Albenca (Katowice)

Hiszpania kojarzy mi się z zadziornością, siestą i dobrymi winami. Jej kuchnia nie jest aż tak popularna na naszym katowickim gastronomicznych rewirze, jednak obserwuję ostatnio trend, który może to zmienić. Jednym z jego pozytywnych efektów jest restauracja Albenca, znajdująca się na osiedlu Bażantów. Porozmawiajmy w takim razie po hiszpańsku!

Hiszpania na talerzu

Albenca to kolejna z restauracji, do której miałem “za daleko”, żeby pojawić się w niej dość szybko. Jednak pokonanie tych 500 metrów od domu to straszny wysiłek… Dobra, śmieszki na bok! W restauracji, jak już wspomniałem, dominuje kuchnia hiszpańska, na dodatek w autorskiej odsłonie. Gdy słyszę takie hasło, to już wiem, że będzie trochę przewrotnie w stosunku do prostych oryginałów dań z gastronomicznych kart hiszpańskiej historii.

Na menu składają się tapasy (na ząb), przystawki (te potrafią być całkiem spore), sałatki, makarony, różne dania główne, jak również steki oraz owoce morza. Przygotowane jest też specjalne menu dla dzieci, a ponadto w tygodniu można załapać się na dwudaniowy lunch za niecałe 20 złotych. Jest w czym wybierać, ale nikt się tutaj nie zgubi.

Na start do zamówienia dostajemy poczekajkę. Uwielbiam takie zabiegi! Oliwki, które dostałem w miseczce, były całkiem zacne i umiliły mi czas oczekiwania na konkretniejsze dania. W zasadzie spodziewałem się, że trzeba będzie dłużej czekać, ale nic z tego.

Niedługo po zjedzeniu entrée pojawiła się moja konkretniejsza przystawka. Było nią carpaccio z ośmiornicy z emulsją cytrynową. Podane na dużym talerzu, w akompaniamencie zieleniny, malin i oliwek, które już mogłem poznać chwilę wcześniej. Tak naprawdę to był chyba mój pierwszy kontakt z takim daniem i nie wiedziałem, czego się spodziewać… Po zjedzeniu paru kęsów cieniutko pokrojonej ośmiornicy zrozumiałem jednak, że nie ma się czego bać. Była delikatna i w żaden sposób gumiasta. Z takim kontrastem smakowym od malin i oliwek komponowała się idealnie. A do tego jeszcze ta kwaśna emulsja cytrynowa… Porcja też niczego sobie jak możecie zobaczyć po zdjęciu, Zdecydowane TAK dla tego dania!

Kolacja mięsem płynąca

To nie koniec tego wypadu, bo miałem ochotę na coś iście mięsnego. Oczywiście nie ma na taką okazję nic lepszego niż stek. Albenca może się poszczycić paroma dobrymi sztukami mięsa do wyboru. Filet Mignon, Rib Eye albo łopatka. Te pierwsze dwa z polskich odmian rasy Angus, natomiast ostatnie pochodzi z amerykańskiej. Każde z nich podane ze szparagami, młodym brokułem, warzywami grillowanymi oraz mixem sałat. Do zestawu dostajemy również trzy sosy: serowy, pieprzowy oraz masło z chorizo (sztosik!). Ponadto mamy możliwość wyboru pomiędzy trzema różnymi typami ziemniaka (frytki ziemniaczane, frytki z batata, ziemniaki z serem i czosnkiem).

Ja zdecydowałem się na Filet Mignon w wersji medium z frytkami z batata. Wielkość porcji, jaką dostałem, sprawiła, że czułem lęk przed zjedzeniem tego wszystkiego. Porcja jest solidna, że zaspokoi każdego “porządnego byka” ;) Stopień wysmażenia zachowany tak jak chciałem, mięso iście delikatne i przepyszne. Masło z chorizo bardzo fajnie podkreśla jego smak i nadaje hiszpańskiego temperamentu, jaki potrzebny był temu daniu. To chyba kolejne miejsce na mięsnej mapie Katowic, wobec którego nie będzie można przejść obojętnie!

Na dokończenie i przepełnienie mojego żołądka tamtego wieczora znalazłem jeszcze ostatnie wolne miejsce, aby zjeść deser. Padło na Crema Catalana, czyli hiszpański odpowiednik crème brûlée. W odróżnieniu od francuskiego pierwowzoru  jest robiony na bazie mleka, a nie na śmietanie. Co mogę powiedzieć o deserze? Słodko i smacznie! W sumie byłem już trochę przejedzony, a na pewno przy mniej pełnym żołądku zapamiętałbym więcej ;)

Tapas to styl życia!

Tydzień minął od mojej pierwszej wizyty i postanowiłem zaatakować to miejsce ponownie. Tym razem z zamiarem zjedzenia większej ilości różnych dań. Zacząłem od tradycyjnego hiszpańskiego chłodnika, jakim jest Gazpacho. Pierwszy raz widziałem chłodnik podawany z… lodem. Tak po prostu, żeby nie ogrzał się podczas naszego jedzenia. Ciekawy motyw! Sam smak bardzo pomidorowy i na taki liczyłem. Nic dodać, nic ująć – zupa na lato jak marzenie.

Albenca - Gazpacho

Następna w kolejce była Tortilla de patatas con alioli, czyli hiszpański omlet ziemniaczany. Na talerzu obok tortilli znalazła się emulsja z oliwy i czosnku, a sam “placek” został posypany prażonymi migdałami. Z moich wcześniejszych doświadczeń danie to zawsze ociekało tłuszczem i ziemniaki były trefnej jakości, ale nie tutaj… Nie było mowy!  Omlet nie za twardy, nie za miękki, nie za suchy, nie za mokry. W punkt. Smaczny!

Albenca - Tortilla

Z tapasów tego wieczoru wziąłem sobie jeszcze Croqueta de jamon, który był dobry, ale spodziewałem się czegoś więcej. Na pewno wielkością nie grzeszył, bo wszystkie spotykane do tej pory “krokiety” były za taką cenę większe. Smakowo dobrze, ale też nie powaliło mnie aż tak, żeby zamówić ponownie podczas kolejnej wizyty.

Albenca - Croqueta de jamon

Gwoździem tego wieczoru był jednak tuńczyk. Przystawka z tuńczyka, a konkretnie jego marynowane plastry w sezamie i pieprzu w sosie z marakui. Ta ryba zasługuje na wielkie pochwały, bo dawno nie jadłem tak smacznego dania z tuńczykiem w roli głównej. Wyglądał rewelacyjnie, ale smakował jeszcze lepiej. Różowe w środku, delikatne mięso ryby po skąpaniu w sosie dostawało takiego kopa, że nie sposób tego opisać. Mniam!

Viva España! Viva Albenca!

Kuchnia autorska, która wie jak się obronić dobrym smakiem i umie dodać hiszpańskiego charakteru i zadziorności do swoich dań. Tak najłatwiej (i najsmaczniej) trzeba opisać to, co się dzieję w Albence. Dla mnie to zdecydowanie smaczne miejsce z dużymi możliwościami, któremu kibicuję z całego serca. Oby tak dalej!

Adres: ul. Bażantów 6b/1, Katowice
FBhttps://www.facebook.com/restauracja.albenca/
Ceny:

  • Croqueta de jamon – 6 zł
  • Tortilla de patatas con alioli – 7 zł
  • Gazpacho – 15 zł
  • Marynowany tuńczyk – 36 zł
  • Carpaccio z ośmiornicy – 37 zł
  • Filet Mignon – 68 zł
Ocena
  • Jedzenie
  • Obsługa
  • Klimat
4.3

Podsumowanie

Hiszpania w takim wydaniu smakuje dobrze!

Sending
User Review
5 (2 votes)

Marcin Ceran

Programista z zawodu, bloger z zamiłowania. Lubię dobrze zjeść, czy to w domu czy to na mieście. Będziesz to jeszcze jadł?! ;) Więcej o mnie tutaj!

RELATED POSTS