Alicja w krainie naleśników – Manekin

Alicja gościnnie z wizyty w Poznaniu:

Podczas pobytu w Poznaniu nie mogłam sobie odmówić posiłku w naleśnikarni ,,Manekin” ( Manekin Poznań Fan Page ). Była to już moja trzecia wizyta w tym lokalu, ale dopiero pierwsza w tym mieście. Zadziwiła mnie kolejka przed wejściem, całe szczęście poruszała się całkiem szybko i po 10-15 minutach udało nam się wejść do środka. Podczas stania w tej kolejce restauracja z zewnątrz wydawała się mała. To zdecydowanie był błąd z mojej strony, bo wnętrze było ogromne. Pani prowadziła nas do stolika przez schody, jedno pomieszczenie, drugie… Było tam nawet patio! Obsługa bardzo miła, pani kelnerka zajęła się nami profesjonalnie, odpowiadała na wszystkie pytania i cały czas się uśmiechała. Co do jedzenia – mój wybór padł na naleśnika ze szpinakiem, łososiem i camembertem. Wybrałam do tego sos tysiąca wysp. Naleśniki w ,,Manekinie” są według mnie najlepsze na świecie. Są ogromne, można wybierać z dużej ilości propozycji (na słodko, ostro, z mięsem, bez, pancakes, spaghetti naleśnikowe, zapiekane…), składników nikt nie żałuje, a wszystko jest bardzo smaczne. Szpinak był pyszny, łosoś połączony z camembertem to coś świetnego, a sos był lekki i świetnie pasował. Mojej przyjaciółce, która zamówiła to samo, również wszystko przypadło do gustu. Wizytę oceniam na 5 i zapewniam, że gdyby ,,Manekin” był u mnie w mieście, to chodziłabym bardzo często.

naleśnik