Browsing Category

Podróże

Podróże małe i duże, czyli co łączy kimchi z ananasa i Kurę

Mniej więcej od wakacji weekendy spędzałem głównie poza Katowicami. Gastronomiczne podróże po Polsce to coś, o czym marzyłem od dawna, ale zawsze było ciężko z realizacją tego planu. Tymczasem…

Gdzie dobrze zjeść we Wrocławiu? #przejedzone

Wrocław – miasto spotkań i… pysznego jedzenia! Na przestrzeni lat w stolicy Dolnego Śląska pojawiałem się dość często i były to smaczne wyjazdy. Jednak nigdy nie powstał z tej…

Buddha Thai & Fusion Restaurant [Szczecin]

Urlop – magiczny czas, który jak tylko się zacznie to zaraz szybko się kończy. Na drugą połowę urlopu zaplanowałem wyjazd do Szczecina, a jak wiadomo takie podróże to okazja na…

Azjatycka rozkosz – Uki Uki (Warszawa)

Od momentu, kiedy postanowiłem odwiedzić jeden lokal z polecenia dobrego znajomego minął rok. Za pierwszym razem nie dane mi było nawet zobaczyć pracy lokalu ze względu na awarię. W…

5 miejsc na smaczne śniadanie w Katowicach

Zapewne większość podróżujących po Śląsku zaczyna swoją wyprawę wczesnym rankiem. Przed wyruszeniem w drogę warto zjeść śniadanie, tym bardziej jeśli macie wielkie plany na ten dzień. Śpieszymy Wam z…

Śniadanie na wyjeździe – Drukarnia Skład Wina i Chleba

Przychodzi taki czas, że pojawiam się w innych miastach jako gość. Znajomi wiedzą co lubię w takich wyjazdach. Kulinarna podróż po mieście to jest to, co mnie kręci najbardziej….

Pojedzone w locie

Dziś wpis dość nietypowy, bo poświęcony kuchni samolotowej. Odległość 10 000 km, którą musiałam pokonać, aby dostać się do Ameryki Centralnej wiązała się z podróżą różnymi liniami lotniczymi.

Zdecydowanie większą…

Relacja z Rumunii

Wracamy po noworocznej przerwie ~! Przed Wami relacja Ani z wizyty w Rumunii :)

Dla każdego o-mało-co naukowca przychodzi ten moment, kiedy jedzie w teren, by badać. Mnie na poszukiwania nietoperzy wywiało aż na południowy koniec Rumunii. Nie było czasu na zwiedzanie, jednakże głodny naukowiec, to zły naukowiec, więc mieliśmy okazję uszczknąć nieco z lokalnej kuchni.

Na dobry początek warto zaznaczyć, że kuchnia rumuńska nie różni się za bardzo od naszej. Poza daniami typowymi przywitały nas wszelkiego rodzaju sznycle, smażone mięsa czy cartofi pai, czyli frytki. Widać także duże naleciałości węgierskie. Z produktów lokalnych wyróżniają się białe sery typu bryndza, wieprzowe salami, ostre papryczki oraz wina. Zapraszamy zatem na pierwszą część smakowania Rumunii :)

Ciorba de burta – flaki wołowe. W przeciwieństwie do flaków znanych w kuchni polskiej ciorba (zupa) rumuńska jest po prostu esencją z flaków. Bardzo tłustą tu należy dodać. W zupie jest niewiele przypraw, mięso też można znaleźć tylko na dnie. Podawana jest z ostrymi papryczkami, śmietaną i chlebem. Choć mój promotor okazał się być koneserem i w każdym jednym przybytku prosił o ciorbę, to mnie ta zupa zupełnie do gustu nie przypadła, tłusta i bez smaku.

Papanasi – pączki serowe. Pyszny deser złożony z pączków, słodkiej/kwaśnej (jadłam dwie wersje) śmietany i dżemu/konfitury. Bardzo słodki a za razem niezwykle sycący.

I właściwie tutaj mogę zakończyć jakiekolwiek wzmianki o lokalnych potrawach, bo pozostałe dania były bliskie polskim odpowiednikom. Na pochwałę zasługują także świeże ryby wprost z Dunaju (akurat okolica słynęła z idealnych warunków wędkarskich).

Osobnym tematem jest wykwintna węgierska restauracja w samym środku niczego. Dosłownie. Drogę nam przecięło stado kóz. Wróćmy do restauracji. Niestety nie jestem w stanie przybliżyć skomplikowanych węgierskich nazw, ale jedzenie było wyśmienite. Michał zamówił gulasz i Węgrzy nas nie zawiedli. Najlepszy gulasz, jaki w życiu jadłam, cudownie pikantny z delikatnym, wręcz rozpływającym się w ustach mięsem. Ja natomiast poszłam na żywioł i zamówiłam coś bardzo niezrozumiałego. Dostałam naleśniki z mielonym mięsem drobiowym polanym sosem pomidorowym i słodką śmietaną. Delikatne w smaku i co najważniejsze – żadnej papryki (alergik ma na Węgrzech przekichane).

Nie jest to moja ostatnia podróż do Rumunii, więc mam nadzieję wiosną poznać nowe dania. Mulțumesc!

P.S. A może by tak osobna notatka o alkoholach? Tych kosztowałam zdecydowanie więcej…