Central Cafe (Wrocław)

W miniony weekend we Wrocławiu odbywała się konferencja WroBlog, w której to wziąłem udział. Start zaplanowany był dopiero na godzinę 13, a jak wiadomo – śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia. Czemu więc nie zjeść go we Wrocławiu? Tak też trafiłem razem z Marleną Bulgot (autorka zdjęć do tego wpisu!) do Central Cafe, znajdującego się przy ulicy Św. Antoniego 10.

Miejsce serwuje śniadania w różnej postaci: pankejki, bajgle a do tego jeszcze różne słodkości. Dostałem cynk, że podobno to miejsce słynie z bajgli, ale ja chciałem coś innego.  Dlatego też zagłębiłem się w karcie i mój wybór padł na Reubena, którego tego dnia jednak nie mieli. Skończyło się w takim razie na specjalności lokalu.

Central Cafe - Lemoniady

Przywykłem, że na śniadanie zamawiam jednego bajgla, jednak widząc ich rozmiar w Central Cafe skłoniłem się do zamówienia dwóch. Pierwszym z nich był boczek teriyaki z serkiem daktylowym. Podany został w zwykłej misce bez żadnych dodatków. O wielkości już mówiłem – nie powalała, ale wnętrze i samo pieczywo było zacne. Boczek cienko krojony, słodki za sprawą sosu teriyaki, został odpowiednio przełamany przez serek. Ten był lekko ostry przez co całość bardzo dobrze się komponowała. Weszło idealnie, ale to było dla mnie za mało…

Central Cafe - Boczek teriyaki

Z tego powodu zamówiłem drugiego bajgla – z pastrami. Forma podania bajgla była zdecydowanie lepsza – na drewnianej desce razem z ogórkami kiszonymi. Sprawdziłem zagrychę – kwaśne i soczyste jak należy. A sam bajgiel? Spoko i w sumie tylko spoko. Pastrami użyte do tej kanapki było moim zdaniem trochę za mało przyprawione. Zjadłem i nie było takiego szału, jak po boczku teriyaki.

Central Cafe - Pastrami

Czy byłem najedzony? Najwidoczniej jeszcze nie na tyle, żeby nie skosztować pankejków z czekoladą i owocami od Marleny. Dla mnie zdecydowanie za słodko, ale niektórzy na pewno poczują się spełnieni po ich zjedzeniu. Moja towarzyszka była wniebowzięta!

Central Cafe - Pancake

Wizyta w Central Cafe była smaczna, ale mimo wszystko trochę się rozczarowałem. Na pewno wielkością bajgli. Same kompozycje ciekawe, ale buły mogłyby być większe – tak, żebym nie musiał zamawiać dwóch na śniadanie. Poza tym podczas mojej weekendowej wizyty w lokalu było trochę za głośno – dużo ludzi i głośna muzyka przy śniadaniu jakoś do mnie nie przemawia. Mimo to warto się wybrać i ocenić samemu, choć ja chyba padłem ofiarą hype’u!

Adres: ul. św. Antoniego 10, Wrocław
FB: https://www.facebook.com/centralcafepolska/
Ceny:

  • Boczek Teriyaki – 14.5 PLN
  • Pastrami – 20 PLN
  • Pancake – 17.5 PLN
  • Cóż, bywa i tak, że miejsca uwielbiane przez wiele osób nie zachwycają. Bardzo mi się podoba wnętrze Central Cafe – kiedy będę we Wrocławiu w okolicy, z pewnością tam zajrzę.

    • Myślę, że zbyt dużo naopowiadałam i Marcin poszedł tam z dużymi oczekiwaniami. I dobrze! Mnie osobiście Central również nie urzeka klimatem – wolę spokojniejsze miejsca. Niektórym natomiast atmosfera niemal nowojorska z pewnością przypadnie do gustu. Bajgle, same w sobie, są najlepsze w mieście :)

  • Powiem Ci szczerze, że zdjęcia mnie nie przekonują, nie wyglądają te bajgle wcale a wcale apetycznie :) Ale czekam aż pojawi się relacja z WroBlog, bo ja niestety przegapiłam zapisy…

  • Powiem Ci, że ja najczęściej jak wchodzę do lokalu to najpierw ukradkiem zaglądam ludziom w talerze, żeby zobaczyć jak to co jedzą wygląda i czy pod względem rozmiaru warto. Potem podchodzę do kasy i proszę, żeby kelnerka pokazała mi rozmiar talerza, na którym dostanę jedzenie, albo też sam rozmiar dania. Chyba tylko w przypadku deserów i soków tak nie robię :)

  • Zdjęcia fajne,szkoda że jedzenie już nie takie. Ale jakbyś nie spróbował, byś nie wiedział

  • Mnie te bajgle wydają się duże, chyba że na zdjęci wyszły tak okazale. Deserek do mnie nie przemawia. Śmietana wygląda na podaną z “puszki”.

    • Mając porównanie do takich co jadam w Katowicach to tam się jednym potrafię najeść – tutaj weszły 2 więc zapewne perspektywa robi różnicę :D