Gdzie dobrze zjeść w Bielsku-Białej? #mikrogastroturystyka

Z racji „wiadomo-czego-w-powietrzu” ten rok będzie stał pod znakiem (przynajmniej w moim wydaniu) turystyki lokalnej. Czas skupić się na tym, co nas otacza, i odkryć wcześniej nieznane (a bliskie) nam okolice. W związku z tym postanawiam: przynajmniej raz w miesiącu pojawiać będzie się wpis związany z konkretnym miastem/okolicą i tym, co tam będziecie mogli znaleźć. Tak więc, proszę państwa… dziś porozmawiamy o Bielsku-Białej!

Z racji tego, jak spędziłem swój dzień, miejscówki są ułożone w kolejności chronologicznej – od śniadania, poprzez kawę, obiad, zwieńczone kolacją. Oczywiście z niektórych miejsc pojawią się w międzyczasie obszerniejsze relacje, ale myślę, że taka zajawka też Wam pomoże podjąć decyzję, gdzie zajrzeć! To co, jedziemy z tym jedzeniem?


Proper Palarnia Kawy

ul. Przekop 10 | FB | Instagram 

Tutaj zaczęła się moja podróż. Ziarna od nich pojawiały się przed moimi oczami już wielokrotnie, ale wcześniej nigdy nie było mi dane ich ujrzeć u samego źródła. Już po przekroczeniu progu poczułem się komfortowo. Beton, ale otoczony tak przyjemną zielenią, że aż miło się robi na pierwszy rzut oka. Zamszowe fotele i kanapy to moje ulubione kawiarniane meble, które z wielką chęcią przygarnąłbym do domu! Do tego jeszcze po całym lokalu porozstawiane są metalowe regały z różnymi lokalnymi wyrobami – szanuję mocno!

Zachwyt wnętrzem to nie wszystko – przede wszystkim napijemy się tutaj dobrej kawy (z własnego wypału) i zjemy przyzwoite śniadanie. Czy to na słodko, czy na słono – każdy znajdzie coś dla siebie. Ja skusiłem się na „kurosanty”, które podawane są z rzemieślniczymi konfiturami (malinowa to mistrzostwo!). Same croissanty pochodzą z lokalnej piekarni i są wypiekane już w samym Properze, coby każdy dostał świeży wypiek.

Bielsko-Biała - Proper - Kurosanty

Proper to zdecydowanie miejsce godne polecenia i z pełną odpowiedzialnością mówię to po mojej pierwszej (acz nie ostatniej) wizycie. Każdy powód do odwiedzenia tego miejsca będzie dobry – nie rzucam słów na wiatr!


Restauracja Lunita

ul. Jana III Sobieskiego 50 | FB | Instagram

W zasadzie trafiłem tutaj rzutem na taśmę, bo koledze przypomniało się o jednej restauracji, którą miał mi polecić… Trafił akurat na moment, kiedy miałem podjąć ostateczną decyzję. Szybki przegląd menu i równie szybka decyzja, której nie żałuję ani trochę! Restauracja Lunita okazała się miejscem idealnie skrojonym pod naszą małą grupę, którą zasiedliśmy na ogródku. Stąd też ciężko będzie mi się wypowiedzieć na temat wnętrza i skupię się na tym, co tygryski lubią najbardziej – jedzeniu!

Bielsko-Biała - Restauracja Lunita - Przystawki
Phkali chakrakuli

Gdybym miał określić w prostych słowach, na co można liczyć w kuchni gruzińskiej, nie miałbym z tym najmniejszego problemu – na pewno będzie syto i na bogato! Tego właśnie możecie się spodziewać po Restauracji Lunita. W samym menu znajdziecie dania zarówno jarskie, jak i mięsne. Do tego gruzińskie wina… oj, tak! Na taką okazję lepiej wybrać się bez samochodu.

Jak wygląda ich kuchnia w praktyce? Phkali chakrakuli, czyli pasta z wątróbki drobiowej z orzechami, kolendrą i przyprawami, była jednocześnie na tyle smaczna i na tyle duża, że musiałem się powstrzymać przed zjedzeniem wszystkiego naraz, bo nie tknąłbym wtedy głównego dania (bierzcie to pod uwagę!). Największy zachwyt przypadł jednak na Chaczapuri – wybrałem je w wersji Adżaruli, czyli z wbitym do środka jajkiem, masłem i serem. Gluten + masło to może nie jest najbardziej dietetyczne połączenie na świecie, ale wiecie… Pulchniutkie ciasto jadło się fest ze smakiem! Zdecydowanie polecam taką gruzińską ucztę.

Bielsko-Biała - Restauracja Lunita - Chaczapuri

Kawiarnia Anna i Marcin Kozak

ul. Słowackiego 25 | FB | Instagram

Tak minimalistycznej kawiarni w życiu nie widziałem, ale nie traktujcie tego jako minusa! Miejsce jest nastawione głównie na wynosy, więc przestrzeni do siedzenia nie znajdziecie tutaj za dużo. Jeden stojący stolik, dwa okna, przy których można na chwilę przycupnąć, a na samym środku sprzęt do robienia kawy. Tyle! Ten lokal ma swój urok, którego nie da się podrobić.

Bielsko-Biała - Kawiarnia Kozak - Tonic espresso

Jeśli będziecie w okolicy, koniecznie zamówcie jedną z lemoniad z ich własnego wyrobu. Najbardziej urzekła mnie opcja z kwiatu bzu (trochę z polecenia, trochę z własnych preferencji), która była rewelacyjna, ale w zanadrzu mają tu jeszcze kilka smaków, których nie omieszkam sprawdzić. A tak poza tym chwilę posiedziałem w lokalu przy akompaniamencie dobrej muzyki i tonic espresso (czy mówiłem już jak bardzo uwielbiam ten kawowy drink?). Tak można miło spędzić czas.

Bielsko-Biała - Kawiarnia Kozak - Lemoniada

Mono

ul. Barlickiego 13 | FB | Instagram

Gwóźdź programu podczas tej edycji „Bielskiego przeglądu gastronomicznego – czerwiec 2020”. Mono to odważne połączenie nowoczesnej cukierni z bistrem na miarę fine diningowych uczt. Już na pierwszy rzut oka urzekło mnie wnętrzem – boskie pastelowe kolory, zamszowe fotele (znowu bym je ukradł!) i muzyka na żywo (domyślam się, że takie opcje są tylko w weekend). Jak się okazało, to było tylko preludium do czegoś większego…

Bielsko-Biała - Mono - Wnętrze

Tutejsza kuchnia mnie oczarowała! W zasadzie zjadłem trzy dania i każde z nich na swój sposób zagrało na moich kubkach smakowych. Na przystawkę – wędzony ser podany na brioche z agrestem, rabarbarem i kimchi. Na główne – kopytka ziemniaczane z czosnkiem niedźwiedzim, parmezanem i piklowanymi wiśniami. Deser? Nie mógłbym z tego miejsca wyjść bez zjedzenia tego dania! Było nim jabłko gotowane z rodzynkami, trawą cytrynową, yuzu z kremem cytrynowym podbitym pigwówką, na kruszonce z mleczną czekoladą. Pozwólcie mi zachować dokładniejszy opis na później… O tym miejscu musi powstać pełnoprawny wpis, bo w kilku zdaniach tego nie idzie ogarnąć. Co jak co, po stokroć warto się tu wybrać!


Co dalej?

Zdecydowanie chcę wrócić do Mono i poznać dalszą część karty, bo jedynie ją skubnąłem i mam apetyt na więcej! Na liście zostało jednak kilka miejsc (m.in. Słowianka, Dworek New Restaurant, Amici) i być może w kolejnej iteracji uda się do nich wpaść albo po prostu zaplanować wyjazd na dłużej. A może macie jakieś rekomendację co do tego, które lokale warto odwiedzić? Dajcie znać w komentarzu!

Avatar

Marcin Ceran

Programista z zawodu, bloger z zamiłowania. Lubię dobrze zjeść, czy to w domu czy to na mieście. Będziesz to jeszcze jadł?! ;) Więcej o mnie tutaj!

RELATED POSTS