Burgerów nigdy za mało! – Grill Pub

Piątkowe, spontaniczne wypady na miasto – takie są najlepsze. Jedna wiadomość do kumpla i jesteśmy umówieni. W zeszły piątek przez to trafiłem do Tychów do nowo-otwartego lokalu Grill Pub, znajdującego się przy ulicy Nałkowskiej 31.

Przyznam szczerze, że lokal zwrócił już moją uwagę podczas dość mocnej zapowiedzi ze strony głównego kucharza. Zapowiedź z przytupem, a dodatkowo podczas dnia otwarcia całe jedzenie i picie było na koszt lokalu. Przyznacie, że to bardzo dobra promocja, co nie? Prawie bym się dał na nią skusić, gdyby tylko nie inne plany na ten dzień i fakt, że nie zawsze lubię jeść zaraz po otwarciu knajpy – zdecydowanie wolę jej dać trochę czasu na dotarcie się :)

GrillPub - Lokal GrillPub - Burger Zboczek

Mniejsza o to – przejdźmy do jedzenia! W swojej ofercie Grill Pub posiada głównie burgery, grillowane sztuki mięsa, tortille i sałatki. Poza wołowiną pojawia się kurczak oraz pozycje dla wegeterian i wegan. Ja jak zawsze mam słabość do burgerów, więc to je dzisiaj postanowiłem wybrać na danie główne. Burgery występują w dwóch opcjach gramaturowych (150g i 250g) i są podawane w zestawie z frytkami.

Z powodów moich ostatnich perturbacji żołądkowych lekarz przykazał mi, żebym nie zapychał się tak fest. Wobec tego wybrałem wersję mniejszą burgera. Mój “przyjaciel burger” był to niezły Zboczek… znaczy się taka nazwa ;) W swoim wnętrzu miał sos barbecue, majonez, sałatę, pomidora, cebulę czerwoną, pikle i grillowany boczek, a dodatkowo domówiłem sobie do niego porcję sera. Pierwsza rzecz, do której mógłbym się przyczepić na starcie to fakt, że nikt nie zapytał mnie o poziom wysmażenia mięsa. Na szczęście mięso jakie dostałem było średnio wysmażone, więc tyle dobrze, że dla mnie jest to odpowiedni poziom!

Grill Pub - Burger 1 Grill Pub - Burger 2

Ogólnie zamówienie dość szybko zostało zrealizowane i mogłem cieszyć się jedzeniem, a byłem bardzo głodny. Co mam powiedzieć, żeby nie skłamać… Od razu przed skosztowaniem burgera mój wzrok przyciągnęła porcja frytek… Nie sposób było nie zauważyć, że frytki były chyba zbyt bardzo potraktowane olejem, bo jeszcze ociekały tłuszczem. Zjadłem parę i podziękowałem – jakbym zjadł całe to mój żołądek byłby na mnie zły. Wracając jednak do burgera – mięso było całkiem dobrze doprawione, bardzo odpowiadało moim preferencjom, a składniki poza kotletem były też niczego sobie (grubo krojony grillowany boczek mmmm) . Szkoda, że pozostajemy tutaj przed faktem dokonanym i nie ma możliwości wyboru sosów. Nie powiem – nie były złe, jednak barbecue w ogóle nie poczułem, bo w połączeniu z majonezem dominował oczywiście ten drugi. Zapomniałbym o bułce – o ile w przypadku większego burgera jej rozmiar był w sam raz, tak w przypadku mniejszego wyglądało to trochę śmiesznie. Bułka jednak dobrze przypieczona, chrupka z zewnątrz i nie przypalona. Ogólnie burger na 4 – dużo małych niedociągnięć, które mam nadzieję uda się napracować. Cena niczego sobie – 16 PLN za mniejszą wersję, gdzie przy dużej zapłaciłbym 22 PLN.

Grill Pub - Deep Fried Bounty Grill Pub - Szarlotka

Nie kończąc jeszcze naszej obiado-kolacji wzięliśmy z kolegą po deserze. Jedną z bardzo ciekawych rzeczy są smażone na głębokim tłuszczu batony – Snickers, Mars, Twix i Bounty. Poza tym trafiają się oczywiście inne pozycje, ale mój umysł myślał tylko o tym, jak może smakować taki Bounty… Parę minut później rozpływał mi się w ustach – deser petarda w moim skromnym odczuciu. Poza tym umówiłem się z kolegą, że obstawi mi połowę jego deseru – tego dnia była szarlotka. Ta już jednak była zdecydowanie dla mnie za słodka – tak, przewyższała słodkością nawet wcześniej zjedzonego batona. Baton i szarlotka, do obu pozycji dodawano lody –  oba desery po 10 PLN.

Nie ukrywam, Grill Pub jak na początek wypadł dość dobrze. Wspomniane wcześniej niedociągnięcia są łatwe do naprawienia. Teraz nic, tylko czekać na pozycje sezonowe – to czego często mi brakuje w tego typu lokalach. Tychom na pewno spodoba się taka alternatywa do Kahuna Burger. Możecie sprawdzić sami – śmiało! :)

  • Jak byłem w Warszawie to wpadłem na Bobby Burger przez przypadek i od razu po powrocie szukałem czegoś podobnego w Katowicach. W sumie z Katowic do Tychów też nie daleko, tym bardziej że mam tam paru znajomych, więc pewnie w najbliższym czasie sprawdzę Twoją ofertę :)

    • Tylko Bobby Burger to już taka sieciówka w sumie… Bliżej jej do Mc Donalda, a tutaj jednak poziom jest lepszy :)