Karakter (Kraków)

Ciągnie mnie w te strony niemiłosiernie. Na tyle blisko, żebym mógł wyskoczyć w weekend, a jednocześnie na tyle daleko, żeby nie być tam codziennie. Kraków! Kulinarnie bardzo bliskie mi miejsce, a co za tym idzie – coraz więcej ciekawych miejsc zapisuję na liście „do zjedzenia” przy następnej okazji. Dziś jednym z lokali z tej listy chciałbym się z Wami podzielić, i to nie byle jakim. Moi drodzy! Czas przedstawić Karakter – niebagatelną restaurację znajdującą się przy ulicy Brzozowej 17.

Charakterne miejsce

Lokal ten sam przedstawia się jako miejsce z charakterem, dodając, że warto przekonać się o tym samemu. Tak brzmi cały enigmatyczny opis znajdujący się na ich stronie na Facebooku. Ja jednak swoje słyszałem od wielu ludzi, każdy powtarzał „ochy” i „achy”, ale wiecie jak to jest – dopóki sam nie pójdziesz, to się nie dowiesz. Tyle że zanim się tam wybrałem, upłynął przynajmniej rok… Cały ja! Tylko Meat&Go i Ramen People mi były w głowie! Ale jak już się zmobilizowałem, to nie odpuściłem tak łatwo… Oj, nie…

Miejsce od początku przywitało mnie miłym dla oka industrialnym klimatem. Wystrój jednak nie gra tu pierwszych skrzypiec – raczej pomaga skupić się na tym, co najważniejsze, a najważniejsze jest menu. Oparto je głównie o mięsa i podroby w różnej (często bardzo ekstrawaganckiej) formie, ale tak czy siak dla każdego znajdzie się coś dobrego!

Pierwsza wizyta

Przejdę teraz mało dyskretnie (i bez gracji) do dań, jakie tam zjadłem, bo przecież każdy na to czeka, prawda? Więc tak… Na początek klasyczny tatar wołowy z nieklasycznymi dodatkami, jak palona gorgonzola, balsamico modena, żółtko confit podane w akompaniamencie korzennej bagietki z pesto pietruszkowym. Zjadłem kęs mięsa – petarda. Dorzuciłem do tego dodatki – o jeżu drogi! Idealna kompozycja, doprawiona w punkt. Smak każdej składowej dało się perfekcyjnie wyczuć, a jednocześnie tak wzajemnie się podkręcały, że brak mi było słów, jak to zjadłem. Ten tatar to zdecydowanie jeden z najlepszych, jakie próbowałem w życiu!

Karakter - Tatar

A to nie był koniec atrakcji tego wieczoru. Zaraz na stole wylądowała moja druga przystawka, czyli pstrąg marynowany w syropie z marakui, kolendrze, chilli, tymianku, podany z rukolą, awokado, bundzem, olejem orzechowym i bułką mleczną. Ryba w takim pairingu była bardzo orzeźwiająca i lekka, ale też sama w sobie przyprawiła mnie o zachwyt. Wszystko, co najlepsze, znalazło się na tym talerzu, a ja nawet nie wiedziałem wtedy, że tak bardzo mam ochotę na rybę… I to jeszcze jaką! Rewelacyjne połączenie!

Karakter - Ryba

Intermezzo

W międzyczasie dla Michała, bo to z nim ogarnąłem wypad, przyszedł burger wołowy. Można by pomyśleć – kto zamawia burgera w takim lokalu? Ja bym z miejsca odpowiedział – nie jadłeś, to nie wiesz! Danie w tym wydaniu to klasyka doprowadzona do poziomu gourmet. Ten został sparowany z kremem z topinamburu, pieczonym boczkiem, słoniną, cebulą, sosem pomarańczowym z tymiankiem i chilli, a wszystko to zamknięte w możliwie najlepszej burgerowej bułce, jaką jest brioche. Co tu dużo mówić – mięso zostało wysmażone idealnie na medium, a dodatki (mogłyby się wydawać proste) nie pozostawiły dla mnie złudzeń. To cudo zamknięte w bułce i zesłane przez bogów!

Jak się człowiek dzieli, to i więcej zje. Spojrzałem jeszcze na kartę – albo deser, albo coś małego. Zaciekawiły mnie pozycje z tzw. „Rozmówek polsko-włoskich”, które były swego rodzaju fusion tych dwóch kuchni. Nie wiem, jak to się stało, ale chwilę później na moim stole znalazło się raviolo z farszem ruskim z kozim serem w zestawieniu z podwędzanymi wiśniami, skwarkami, świeżym koperkiem i brązowym masłem. To miejsce jest po prostu magiczne, bo nawet KOPEREK nie był stanie mi przeszkodzić w delektowaniu się tym daniem… A było takie dobre, mmm…

Karakter - Raviolo

Inny dzień, inne zachcianki

Wizyta może i mniej treściwa, ale równie bogata w smaki. Tego dnia miałem chęć na totalnie inne dania i poszedłem na początku w kierunku podrobów. Zacząłem od pasztetu z byczych jąder, uzupełnionego przez kremowy sos z orzechów laskowych, winogrona z rozmarynem i przypalaną bagietkę. Co o tym myślicie? Już ja wiem, że pewnie niektórym z Was nie przeszłoby to przez gardło, ale nie ma się czego bać! Kremowy pasztet rozpływał się w ustach i był megadelikatny, a w połączeniu z winogronami znalazło się miejsce na pyszną słodycz. Mało tego – sos orzechowy dopełnił całości!

Karakter - Pasztet z byczych jąder

Zaraz po zjedzeniu pasztetu przyszedł czas na coś bardziej konkretnego. Pierś z kaczki marynowana w ponzu z sałatką z ananasem, słonecznikiem, kapustą, kolendrą i jalapeno oraz purée z pora i brukwi, okraszona do tego sosem teriyaki ze słonecznikowym pesto. Przez chwilę nie patrzcie na zdjęcie poniżej tylko postarajcie się sobie to danie wyobrazić. Kaczka – musi być soczysta, a w takiej marynacie jest bardziej smaczna, niż standardowo przygotowana sztuka. Sałatka lekka, a zarazem charakterna. Całość po prostu musi grać i tworzyć harmonię. Otwórzcie oczy – macie przed sobą takie oto cudo:

I wiecie co? Przeszedłem przez te same kroki co Wy i ani trochę się zawiodłem w kategorii oczekiwania vs rzeczywistość. RE-WE-LA-CJA! Zjadłem moje danie z dużym uśmiechem na ustach i tęsknię za tą kaczuchą do dziś… A później zjadłem jeszcze deser – przepyszne lody z prażonego słonecznika z kremem pomarańczowym z chilli i liśćmi kolendry. Chyba nie muszę mówić, że to też był majstersztyk?

Karakter - Lody słonecznikowe

„Chcę tu zostać i zawsze z tobą być…”

To miejsce, które bardzo przypadło mi do gustu. Karakter to stylowe wnętrze (uwielbiam industrial), zacna i przemiła obsługa, a do tego część najważniejsza – przepyszne jedzenie, za którym tęsknię. Wiem jednak, że ta odległość na tęsknotę jest tak niewielka, że w mig można ją zniwelować. Z miłości do jedzenia polecam najmocniej!

Lokalizacja: Brzozowa 17, Kraków
FB: https://www.facebook.com/karakter.restauracja/
Menu: [klik]

Karakter - charakterne miejsce!
  • Jedzenie
  • Obsługa
  • Klimat
5
Sending
User Review
0 (0 votes)
Avatar

Marcin Ceran

Programista z zawodu, bloger z zamiłowania. Lubię dobrze zjeść, czy to w domu czy to na mieście. Będziesz to jeszcze jadł?! ;) Więcej o mnie tutaj!

RELATED POSTS