Kofeina Corner (Katowice)

kofeina corner - english breakfast

Centrum, zaraz po wyjściu z katowickiego dworca PKP to jedno z najlepszych miejsc na założenie lokalu. Czy mogłem wobec niego przejść obojętnie? Raczej nie… Czekał na mojej liście do zrecenzowania zbyt długo, ale koniec tego. Dzisiaj porozmawiamy o restauracji Kofeina Corner, która znajduje się przy placu Szewczyka 1.

Corner to młodsza siostra opisywanej kiedyś przeze mnie Kofeiny Bistro (obecnie Mini), która zachwycała na każdym kroku. Nie chcę się zbytnio rozpisywać, ale w tym lokalu serwują na co dzień mój comfort food. Corner w swoim założeniu codziennie ma inne autorskie menu, co szanuję, bo to jest nie lada wyczyn, by coś takiego tworzyć. Do siostry podszedłem jednak z większą rezerwą, bo – jak to często bywa – na początku zdarzają się niezłe wtopy.

kofeina corner - gnocchi

Tak było i podczas moich pierwszych wizyt. Obsługa pozostawiała wiele do życzenia (mylenie zamówień, czas oczekiwania i inne mniejsze wpadki), jedzenie też czasem rozczarowywało. Ogólnie brakowało ładu, składu oraz czynnika, który przyciągnąłby mnie tam na dłużej. Podejść do tego miejsca miałem na pewno kilkanaście i dzisiaj chciałbym podzielić się raczej moimi najświeższymi emocjami, które przeżyłem w tym miesiącu. A zmieniło się wiele!

Najbardziej sycące śniadania i lunche na mieście

Ten lokal będę oceniać na pewno z poziomu knajpy obiadowej albo lunchowej. W takich porach najczęściej udaje mi się tam zjeść. Są jednak wyjątki – tak jak wtedy, gdy wpadam przed 13:00, bo już mnie ssie w pracy. Mimo bogatej oferty śniadaniowej (ponad 10 różnych pozycji każdego dnia) wiedziałem, że tego dnia będę potrzebował najbardziej sycącej opcji, takiej jak English breakfast. Dwa jajka sadzone, fasolka w sosie pomidorowym, kiełbaski, grube plastry boczku, pomidory, kaszanka, trochę zieleniny i pieczywo. Rewelacja w smaku, nie miałem się tutaj do czego przyczepić. Każdy składnik z osobna był świetny, pieczywo świeże i chrupkie, a do pełni szczęścia zabrakło mi tu chyba tylko pieczarek. To jednak zniwelowała mi nietypowa w angielskim śniadaniu kaszanka, która była dobrze doprawiona  i odpowiednio pieprzna. Minusem jest tylko cena (29 zł), ale zestaw zawiera dowolną kawę bądź herbatę. Mimo wszystko – polecam bardzo mocno!

kofeina corner - english

Wróćmy jednak do wspomnianych wcześniej lunchów. Te kosztują całe 25 zł, a w ich skład wchodzi zupa i jedno z paru dań dostępnych tego dnia. Ponadto mamy też opcję na danie dnia (w tej samej cenie, ale bez zupy), które jest dobrym pomysłem na porę obiadową. Jako że jadłem wiele różnych zestawów, to przytoczę Wam te, które najbardziej utkwiły mi w pamięci.
Z zup na pewno na uwagę zasługuje żurek, który razem z wkładką w postaci kiełbasy i jajka jest całkiem zacnym posiłkiem; niewiele mu brakuje, żeby konkurować z tym z Żurowni. Smaczny, odpowiednio kwaśny i pieprzny przy okazji – myślę, że znalazłby wśród Was zwolenników ;) Inną płynną frajdą był krem szpinakowy z pestkami dyni i oliwą truflową. Rozkosz w moich ustach!

Co do drugiej części lunchu – tutaj też jest w czym wybierać. Raz były to pierogi z mięsem okraszone cebulką i skwarkami. Superciasto: cienkie, nierozwalające się od razu. Mięso niestety mogło być trochę bardziej przyprawione, bo moim zdaniem brakowało lekko soli i pieprzu. Z drugiej strony trafiłem jednak na wiele świetnych makaronów – czy to klasyczne spaghetti, czy też bardziej wykombinowane, jak np. z cielęciną czy łososiem. To po prostu kwestia dnia oraz tego, czy trafi się coś, co wpadnie w nasze gusta. Mnie w większości ich pozycje pasują jak ulał.

kofeina corner - pierogi

Co my tu mamy na obiad?

Mówiłem też o daniach dnia, nie? Wśród nich ostatnimi czasy urzekło mnie jedno połączenie, które przypada na kuchnię fusion. Kotlet schabowy z gnocchi i marchewką w sosie mango-chilli. Pomyślałby kto, że to dziwne, ale ja powiem, że nigdy tak dobrze nie smakował mi schaboszczak; z wielką chęcią zjadłbym go jeszcze raz. Był spory (choć na dużym talerzu i tak się „ukrył”), a do tego na tyle soczysty i smaczny, że nie chciałbym się nim podzielić. Do tego maślane gnocchi… Rozpływały się w ustach! Jedynie w sosie trochę mało chilli, ale i tak robił dobrą robotę z tymi marchewkami. Takie fusion to ja rozumiem!

kofeina corner - schabowy

To jednak nie wszystko, bo na potrzeby doszlifowania kulinarnych doznań wziąłem jeszcze jedno danie, tym razem z „normalnej” oferty. Ceny tych dań są różne i oscylują od około 20 zł do nawet 50 zł (ale to już stejki i taki tam fine dining). Na moim talerzu akurat znalazł się indyk z kaszą pęczak, czosnkiem i musem buraczanym. Kawałek drobiu mało mnie nie pokonał swoją wielkością. Był świetnie ugrillowany i żaden kęs nie sprawiał wrażenia suchości. Razem z kaszą i musem z buraka komponowało się idealnie, a sam mus to majstersztyk! Nie wiem, czy się powtórzy kiedyś, ale spróbujcie koniecznie :)

kofeina corner - indyk

Wyleczony kompleks starszej siostry? Podsumowanie Cornera

Im częściej chodzę do tego lokalu, tym bardziej przekonuję się, że trudne moim zdaniem początki nie zniechęciły kuchni do doskonalenia warsztatu. Jedzenie serwowane tutaj osiągnęło upragniony przeze mnie wysoki poziom, a obsługa poprawiła się na tyle żebym nie musiał marudzić i był zadowolony. Czy przerosło siostrę? Na pewno Kofeina Corner jej dorównała, ale są ambicje na więcej, co widać po ekipie ją prowadzącą. Jest tu trochę drożej (minimalnie), ale nie na tyle, żeby z tego powodu cierpieć. Z wielką chęcią dalej będę przyglądał się progresowi i polecał lokal innym. Dla smaku i doznań warto!

Adres: plac Szewczyka 1, Katowice
FBhttps://www.facebook.com/kofeinacorner/
Ceny:

  • Lunch – 25 zł
  • Danie dnia  – 25 zł
  • Indyk – 29 zł
  • English Breakfast – 29 zł

kofeina corner - szarlotka