Królestwo – Restaurant WEEK

Jeśliby zapytać o najbardziej rozpoznawalne miejsce w Katowicach kompletnego laika, bez wahania odpowiedziałby Spodek, i słusznie. Jednak równie charakterystyczne dla miasta jest Rondo znajdujące się zaraz obok, w którym możemy zajrzeć do galerii sztuki czy restauracji. Podczas Restaurant WEEK dawne „Oko Miasta” postanowiło włączyć się do inicjatywy i pokazać swoje nowe oblicze. Witajcie w Królestwie.

Królestwo za ramen

Dawniej lokal poił nas napojami wyskokowymi, z żywieniem miał zatem niewiele wspólnego, co oznaczało obowiązkową inspekcję kulinarną. A wszystko zaczęło się od przystawek.

Postawiłam na ramen, który jak na zakąskę przed daniem głównym był dość spory, więc całego nie udało mi się zjeść. Delikatny w smaku bulion, dla niektórych mógłby okazać się zbyt subtelny, lecz z dodatkami okazywał się nieco bardziej urozmaicony. Kiełki, mung, dymka, makaron, warzywa i obowiązkowe jajko ciekawie współgrały z lekkim wywarem. Jeśli miałabym coś dodać od siebie to mój wybór padłby na grzybki shiitake oraz inny rodzaj makaronu, czym zresztą podzieliłam się z kelnerem.

krolestwo-ramen

Przystawką drugiego menu było consomme pomidorowe z krewetkowym ravioli, z którym spotkałam się po raz pierwszy, więc byłam mile zaskoczona ciekawym smakiem tej potrawy. Pierożki miały smaczny farsz, a samo ciasto było sprężyste. Danie przypadło mi do gustu, co pozostawiło dobre wrażenia po obu przystawkach.

krolestwo-consomme

Z paellą jej do twarzy

Nie było zbyt dużo czasu na odpoczynek, bo pojawiły się już dania główne: paella z owocami morza oraz bao z warzywami i pieczonym łososiem polanym sosem kaparowym. Od początku ostrzyłam sobie ząbki na ośmiorniczkę, więc nie rozczarowałam się swoją porcją, w której znalazły się również krewetki, małże i inne morskie skorupiaki. Porcja ponownie mnie przerosła, ale nie narzekam, bo ryż okazał się nieco twardawy dlatego nie jadło się go tak dobrze jak ramenu. Bao było w porządku, chociaż oboje z M. stwierdziliśmy, że połączenie nie pasowało do buły przez co nie wyróżniała się w żaden sposób. W porównaniu do bombowych przekąsek, dania główne okazały się mocną czwórką, a nie był to jeszcze koniec.

Czekoladowy szach mat

Ostatnie pojawiły się desery, które miały być zwieńczeniem tego restauracyjnego doznania. Jednak ani czekoladowa tarta z musem pomarańczowym, ani panna cotta rozmarynem i malinami, nie popisała się zbytnio. Czepiając się szczegółów, mogłabym zacząć od wątpliwej konsystencji panna cotty, a zakończyć na dziwacznym podaniu tarty. Piękno deserów tkwi w ich powściągliwej estetyce i eksplozji smaków, dlatego tak lubimy ciasta naszych mam, bo są zwyczajnie dobre.

Mimo kilku potknięć mogę polecić Królestwo jako miejsce na dobry lunch biznesowy czy pierwszą randkę. Widać, że właściciele starają się przyciągać taką właśnie klientelę, starając się podążać za nowymi trendami w gastronomii. I chociaż ramen, kimchi czy pealla nie są już odkryciem, to wierzę, że kuchnia jest na dobrej drodze. Z przyjemnością będę zaglądać w ich progi od czasu do czasu, Wam też to radzę. ;)

krolestwo-napoje

Królestwo

Rondo im. gen. Jerzego Ziętka 1, Katowice

MENU (niektóre pozycje):

Consomme z pomidorów – 16 PLN

Ramen z warzywami -12 PLN

Tarta czekoladowa – 12 PLN

Panna cotta – 10 PLN

  • Michał Chęciński

    Byłem w królestwie na Restaurant Week, próbowałem obu dostępnych menu. I dawno nie jadłem nic tak słabego. Dosłownie wszystko było słabe. Najlepsze było piwo pszeniczne :)

  • Pingback: O Pojedzonym słów kilka - Pojedzone()