Meh [Poznań]

Poznań znany i nieznany, a w tym wypadku to drugie. Podczas wyjazdu postanowiłem odwiedzić parę stosunkowo świeżych perełek na wielkopolskiej mapie kulinarnej. Miejsce w którym wykorzystuje się mniej popularne produkty i łączy się je w różnych azjatyckich kompozycjach. Jakby określić to jednym słowem jest to kuchnia euroazjatycka. Dzisiejszy wpis będzie o restauracji Meh, który karmi nas przy Rynku Jeżyckim.

Meh – słowem wstępu

Tak w zasadzie to chciałem tutaj wpaść jeszcze jak lokal nazywał się Owacja Slow. Już wtedy znajoma zachwalała mi to miejsce, potem czytałem o nich z paru różnych źródeł. Kiedy już wiedziałem, że pójdę, nastał czas zmiany profilu knajpy (azjatyckie klimaty) i trochę się zastanawiałem czy dalej będzie tak smacznie jak w opisach. Razem z grupą znajomych pobawiliśmy się zatem w kulinarnych Pogromców Mitów.

Z tego co zauważyłem menu zmienia się co jakiś czas. Chyba jako jedyny spośród naszej  wesołej gromadki zamówiłem przystawkę, bo byłem strasznie głodny po długiej podróży (śnieg na drodze pod koniec kwietnia, nie polecam…). Na start spring rollsy z marynowanym tofu, makaronem ryżowym i warzywami z trzema różnymi sosami (jogurtowy, mango, sojowy). Podane na świeżo i jedyną obawę miałem do składnika w postaci tofu, które nie zawsze mi podchodzi, ale do tego tutaj nie miałem żadnych zastrzeżeń. Nie wiem czy aż tak było widać, że mi smakuje, ale znajomi również skusili się na te rarytasy i nie narzekali!

meh - spring rolls

Przejdźmy do konkretów

Zaczęło się dobrze, ale to jeszcze nie koniec. Z każdą kolejną minutą przesiadywania w tamtym miejscu było coraz smaczniej. W momencie kiedy znajomy dostał swój ramen wieprzowy z wolno gotowanym boczkiem musiałem porwać mu na jakiś czas jego miskę. Wyglądał fenomenalnie, a smakowo nie ustępował aż tak bardzo temu, który można skosztować chociażby w YetzTu. Różnią się jedynie bulionem, który w tym wydaniu był delikatnie mniej wyrazisty, więc trochę można go podkręcić i byłoby idealnie. Ponadto makaron z tego co zauważyłem był grubszy w porównaniu do wcześniej wspomnianej ramenowni. Mięso też rewela, delikatne, rozpadające się w ustach. Konkretne danie, które również zapadło mi bardzo dobrze w pamięci podczas tego wyjazdu.

meh - ramen

Zanim jeszcze zająłem się własnym talerzem, ukradłem parę łyżek zielonego curry z warzywami, czarnym sezamem i kaszą orkiszową w słodkim sosie. Danie w pełni wegańskie, ale jakie smaczne! Oczy jadły, a smakowało jeszcze lepiej. Nie jestem fanem kaszy, ale ta tutaj była pyszna i, zgodnie z opisem, słodka w smaku. Warzywa emanowały świeżością i użyte przyprawy podkreślały to jeszcze bardziej. Lekko pikantne danie przeszło nawet oczekiwania mojego kolegi, który mimo użycia wielu składników których nie cierpi, zjadł wszystko, a na koniec serdecznie za tą szamę dziękował. To jest sztuka, żeby ktoś zjadł coś czego nie lubi i jeszcze się z tego cieszył!

meh - zielone curry

To co jednak działo się na moim talerzu zaskoczyło mnie tego dnia najbardziej. Jako danie główne zamówiłem polędwiczkę wieprzową z mchem, podane w akompaniamencie palonego koziego masła, pistacji, pieczywa szpinakowego, coulis, sosu ostrygowego, stouta i pora. Jak to zobaczyłem w menu stwierdziłem, że jestem na tyle szalony by spróbować takiego lekko abstrakcyjnego połączenia i do teraz nie żałuję mojej decyzji. Wieprzowina po prostu rozpływała się w ustach. Tak delikatnego i smacznego kawałka mięsa nie miałem okazji dawno zjeść. Obtoczone w a’la panierce z pistacji i palonego koziego masła smakowało obłędnie. Sos był słodko-słono-gorzki co bardzo podkreślało smak mięsa. Pieczywo ze szpinaku, które wyglądało niczym mech dopełniało całą kompozycję i było bardzo przemyślanym dodatkiem w tym daniu. Nie chciałbym ujść za ignoranta  samozwańczego krytyka, ale w moim odczuciu na talerzu znalazło się wszystkie 5 smaków. Rewelacja, szok, niedowierzanie – jeśli kiedyś będzie ponownie w menu koniecznie polecam.

meh - polędwiczki

Meh – wcale nie taki “meh”

To tyle jeśli chodzi o moją wizytę w Meh. Cieszy mnie fakt, że potwierdziłem teorię o smacznej szamie w tym miejscu, zamiast ją obalić. Nie dość, że podane jedzenie wygląda świetnie na talerzu, to smakuje do tego nieprzyzwoicie dobrze. Lokal ma unikalny klimat i zapada w pamięci na długo. Z wielką chęcią odwiedzę ich przy kolejnej wizycie, a teraz dołączam do mojej kulinarnej mapy Poznania!

Adres: ul. Rynek Jeżycki 3, Poznań
FB: https://www.facebook.com/restauracjameh/
Ceny:

  • Spring Rolls – 17 PLN
  • Zielone Curry – 26 PLN
  • Ramen z wieprzowiną – 27 PLN
  • Polędwiczka wieprzowa z mchem – 34 PLN
  • Po wielkości porcji mogę stwierdzić, że liczyła się jakość a nie ilość :D

    • W przypadku polędwiczek musiałbym dojeść, ale spodziewałem się tego po opisie i cenie :) Co do Ramenu i Curry, to były to bardzo konkretne porcje :D

      • To znaczy, jak dla mnie to jest na plus! Mnie by taka porcja wystarczyła w zupełności- gorze z Wami, facetami :)