Mikoya (Poznań)

Poznań – miasto doznań, a na pewno tych smakowych w moim przypadku. Bardzo spontaniczny wyjazd z jeszcze bardziej przypadkowym otwarciem nowego lokalu zbiegło się tak w czasie, że aż w to nie wierzyłem. Dzisiaj chciałem podzielić się moimi wrażeniami z pierwszych dni lokalu Mikoya znajdującego się przy ulicy Krysiewicza 6b.

Mikoya to młodsza siostra YetzTu, która zamiast eksperymentować z różnymi smakami, stawia na autentyczność. W założeniu ramen serwowany w tym miejscu powinien być jak najbardziej zbliżony do tego, który będziemy mogli zjeść w Japonii. Głównym filarem tego projektu jest dr Kohei Yagi znany w internecie jako Japończyk Gotuje. Jest on uznawany w Polsce za eksperta od kuchni japońskiej i to jemu powierzono przygotowanie menu. Czy sława starszej siostry i szefa kuchni wystarczy, aby lokal został zaakceptowany przez rzeszę fanów?

Aaa, rameny dwa

W momencie moich odwiedzin do wyboru były tylko dwa rameny, sklasyfikowane po konsystencji wywaru (kotteri i assari). Kotteri (gęsty) jest bulionem bazującym na kaeshi sojowym oraz kurczaku, dodatkowo w wywarze znalazły się owoce morza, wołowina oraz wieprzowina. Natomiast assari (lekki) jest bulionem bardziej klarownym, a w jego składzie jest kurczak, wieprzowina oraz owoce morza.

Do ramenów można zamówić różnego rodzaju dodatki, takie jak: chashu, jajko (również w wersji sous-vide), nori z zieloną dymką, płatki ryby czy porcję makaronu. Do dania można też dobrać przystawki, np. sałatkę, onigiri, chashu don, karaage, torimeshi. Ponadto są dania z ryżem (niestety nie było możliwości ich zamówienia w trakcie mojej wizyty) i desery – to w sumie wszystko.

mikoya - karaage

Swój posiłek tego wieczoru zacząłem od przystawki w postaci kurczaka karaage, czyli soczystego kurczaka smażonego na głębokim oleju. Na talerzu otrzymuje się trzy przeciętnej wielkości kawałki kurczaka, surówkę z białej kapusty, a do tego kawałek cytryny, którym możemy dodać niezłych walorów smakowych i orzeźwienia. Kurczak, jak już wspomniałem, był bardzo soczysty, mięso miękkie i przyjemne do gryzienia, a w całości nie było czuć zbyt dużej ilości tłuszczu. Jednym słowem: znakomita przekąska na start!

Mikoya Ramen Style

Jeszcze nie zdążyłem ochłonąć po przystawce, a na naszym stole pojawił się główny bohater wieczoru. Tego dnia byłem bardziej przekonany do wzięcia czegoś lżejszego, tak więc wybrałem assari tori-shiro. Jak już wcześniej wspominałem, bulion w tym wypadku jest bardziej klarowny; najlepszym stwierdzeniem byłoby, że jest bliższy naszemu rosołowi, jednak nie do końca, bo i tak jest bogatszy w smak. W misce obok wywaru i makaronu (który wydawał mi się jeszcze lepszy niż w YetzTu!) znalazły się: rzodkiewka, starty por, marynowany imbir, nori oraz kawałek chashu i schabu. Do tego dobrałem jeszcze jajko, które ugotowane było na półtwardo. I jak smakowało? Mimo tego że to był „uboższy” wywar, to smakował wyśmienicie. Mięso również przygotowane zostało ze starannością i aż chciało się go więcej – następnym razem biorę porcję dodatkowo!

Paweł, mój kumpel i lokalny przewodnik po poznańskiej gastronomii, wziął tego dnia kotteri buta uma. Gęsty bulion dawał o sobie znać nie tylko wyglądem, lecz także zapachem! W tym ramenie użyty został jeszcze olej czosnkowo-imbirowo-przegrzebkowo-krewetkowy, który dodawał chyba najwięcej walorów smakowych do tej kompozycji. Tutaj z pływających dodatków znalazła się dymka, marynowany imbir, nori, kawałek chashu i schabu. Poza tym Paweł dobrał jajko (jak ja) i skusił się na sproszkowane bonito. W smaku wywar był niesamowicie esencjonalny i zbliżony do ramenu tonkotsu z Omami, ale mimo wszystko ten z Mikoya bardziej zawładnął moim żołądkiem. Niestety zapomniałem spróbować tej pozycji po doprawieniu bonito, ale już wersja podstawowa była na tyle interesująca, że będę go musiał zamówić samemu i zjeść na spokojnie!

mikoya - kotteri

Po takim zestawie nie miałem miejsca na nic innego. Chciałoby się chociażby zjeść deser w postaci lodów matcha albo nigdzie wcześniej niespotkanych shoyu, ale w żołądku nie było miejsca. Wracając jednak do samych dań: faktycznie nie było tu żadnego fusion, tylko stricte tradycyjnie i japońsko. Czy mógłbym wskazać, który ramen był lepszy? Mnie osobiście tego dnia bardziej podpasował tori-shiro, chociaż na co dzień jestem fanem o wiele bardziej wyrazistych smaków jak przy buta-uma.

mikoya - assari

Mikoya – to będzie hit, zobaczycie!

Może przedwcześnie wróżę sukces temu lokalowi, ale Mikoya już na starcie pokazała mi, że nie jest to projekt nieprzemyślany. Bardzo podoba mi się idea lokalu, to, w jak minimalistyczny sposób gości nas w swoich skromnych progach i jak zaskakuje bogatym smakiem na talerzu. Czekam na dalsze rozwinięcie pomysłu i kolejne moje wizyty, bo kuszą zarówno dania z ryżem, jak i inne przystawki. Czym mnie jeszcze zaskoczy ta restauracja? Czas pokaże, a ja już rezerwuję sobie termin na następny raz!

Adres: ul. Krysiewicza 6b, Poznań
FB: https://www.facebook.com/MikoyaPoznan/
Ceny:

  • Tori-shiru – 26 zł
  • Buta-uma – 26 zł
  • Karaage  – 11 zł