Neapol – najlepsze włoskie jedzenie, pizza i atrakcje

Neapol to stolica pizzy. To miasto uznaje się za kolebkę okrągłego mącznego placka, którym teraz w różnej postaci zajadają się ludzie na całym świecie. Można by wręcz powiedzieć, że Neapol „ocieka” dobrym jedzeniem, a tamtejsza rzeczywistość przebiła znacznie moje oczekiwania co do tej miejscowości. Tak w kilku zdaniach mógłbym opisać Neapol i moją najlepszą gastronomiczną podróż życia – jak do tej pory (#truestory!). Czy jesteście zatem gotowi na kompendium wiedzy na temat gastro-turystycznych aspektów tego miasta? Zaczynamy!

Spis treści:

  1. Jak dostać się do Neapolu i co warto wiedzieć o tym mieście?
  2. Co warto zwiedzić w Neapolu i okolicy?
  3. Gdzie zjemy najlepszą pizzę w Neapolu?
  4. Jeśli nie pizza, to co?
  5. Neapol na słodko – przegląd słodyczy

Jak dostać się do Neapolu, gdzie nocować i co warto o nim wiedzieć?

Szczerze? Najprościej dostać się tam samolotem. Ja sam nie zdawałem sobie sprawy, jak tanie są bilety lotnicze. Można je wyhaczyć już za 250 zł (EasyJet, Ryanair itp.) w mniej obleganych terminach (początek lub koniec sezonu). Samoloty do Neapolu kursują z każdego większego miasta, więc nie powinno być problemu, abyście znaleźli coś dla siebie. Chyba że boicie się latać… Spoko, ja trochę też, ale dałem radę więc i wy dacie!

Neapol nocą
Uliczki nocą wyglądają przepięknie!

Na sam wyjazd polecam Wam zaopatrzyć się w kartę Revolut, która pomoże rozliczać się w obcej walucie. O ile w restauracjach płatność kartą nie powinna być problemem, to niestety nie wszędzie będziecie w stanie jej użyć albo będziecie mogli to zrobić dopiero od ustalonej kwoty (zazwyczaj minimum 10 euro). Dlatego na wszelki wypadek zabierzcie ze sobą trochę gotówki albo bądźcie przygotowani na wypłatę z bankomatu.

Nie masz jeszcze karty Revolut? Załóż ją już teraz za darmo!

Może nie jestem ekspertem w dziedzinie lokalizacji i noclegu, ale są pewne aspekty, które da się przełożyć na każde europejskie miasto. Wybierz nocleg albo blisko dworca głównego (dostęp do komunikacji miejskiej będzie ułatwiony), albo w pobliżu gwarnych ulic (poznasz, jak ludzie się bawią i będziesz mieć blisko do restauracji). W Neapolu uda się nawet spełnić te dwa kryteria za jednym razem – wybierz nocleg w okolicy Via dei Tribunali. Jest to jedna z najbardziej ruchliwych ulic jednokierunkowych, jakie znam, ale też znajdują się na niej strategiczne punkty gastronomiczne, o których wspominam później.

Taka Vespa to moje marzenie… Ehhh…

Nie polecę Wam konkretnego noclegu w Neapolu, mimo że ten mój był całkiem, całkiem, ale muszę dodać, że zależało nam tylko na posiadaniu łóżka i łazienki. Ot, urok gastro-wypadu! Polecam Wam za to rozejrzeć się za noclegami na Booking.com lub AirBnb– jest ich pełno i cenowo można znaleźć naprawdę korzystne oferty (nasz nocleg kosztował 1200 zł za 3 osoby na 3 dni = 133,33 zł za dzień/os.).

Zrób swoją pierwszą rezerwację na AirBnb i zyskaj 100 zł!

A odnośnie do samego miasta – jak już pewnie nieraz słyszeliście, Neapol nie jest w pełni bezpiecznym miejscem. Naszej ekipy nic złego nie spotkało, ale generalnie warto się tam trzymać głównych ulic i/lub chodzić w grupie. Dzięki temu unikniecie problemów, jakie mogłyby na Was spaść w jakichś ciemnych uliczkach. Jak to mówią – lepiej dmuchać na zimne. Czy jakoś tak ;)

Co warto zwiedzić w Neapolu i okolicy?

Nie jestem typem, który uwielbia zwiedzać wszystkie punkty z przewodników, więc przygotowałem dla Was rozpiskę tylko tych miejsc, które sam uważam za bardzo atrakcyjne i które odwiedziłem pomiędzy posiłkami! Wspominałem już o ulicy Via dei Tribunali – moim zdaniem to jedna z najbardziej uroczych ulic w Neapolu. Gwar, ciągły ruch – tutaj po prostu wdychasz całą atmosferę z tego miasta!

Neapol - Ulica

W Neapolu pełno jest różnego rodzaju targowisk, ale najbardziej klimatyczny i z najciekawszymi produktami spotkałem w okolicy ulic Via Portamedina i Via Pignasecca. Ma to swój urok i na wielu tamtejszych stoiskach możecie zjeść bardzo dobre jedzenie (Pescheria Azzurra – zapamiętajcie nazwę stoiska!). Warto też wpaść w okolice ulicy San Gregorio Armeno, gdzie rzemieślnicy mają swoje zakłady i tworzą niezwykle ozdobne elementy do szopek bożonarodzeniowych.

Pescheria Azzurra

Koniecznie odwiedźcie wybrzeże. Czeka tam na Was boski widok na Wezuwiusz, który to jest odpowiedzialny za smak warzyw i owoców w okolicy. A jak już znajdziecie się przy wybrzeżu, to poza widokiem na morze będziecie mogli się przyjrzeć, jakie statki czasem cumują – robią wrażenie!

Wezuwiusz z lotu ptaka!

Włochy to kraj bardzo religijny, jest tam więc wiele kaplic, kościołów i katedr. Serio! Na każdym rogu znajdziecie jakiś obiekt sakralny, a wszystkie są bajeczne wewnątrz. Aż dziw, naprawdę co jeden, to ładniejszy! Dla przykładu wrzucam zdjęcia jednej z katedr. Zapiera dech w piersiach, co?

Neapol - Kościół

A jeśli chcecie wybrać się na chwilę poza Neapol, to z całego serca polecam Wam malownicze Wybrzeże Amalfitańskie, a konkretniej Sorrento. Nie ma nic bardziej urokliwego niż przepyszna pasta zjedzona z widokiem na morze i Wezuwiusz w tymże mieście. Koniecznie spróbujcie ichniejszego limoncello (likieru cytrynowego) – jest przepyszny! Przepiękne widoki i superatmosferę gwarantują odpoczynek od zgiełku, który panuje w Neapolu.

Gdzie zjemy najlepszą pizzę w Neapolu?

Teraz to, na co pewnie czekali wszyscy, czyli część o pizzy! W końcu Neapol to stolica tego placka i grzechem by było nie zjeść żadnego. Podczas pobytu w tym mieście w zasadzie każdy dzień kończyliśmy (lub zaczynaliśmy) pizzą, więc przez trzy doby udało nam się zwiedzić najbardziej zachwalane (może i mainstreamowe) pizzerie. Proszę bardzo – oto one! 

Pizzeria Di Matteo

FB

Pierwsza odwiedzona przez nas pizzeria i zarazem najbliższa naszego hostelu (była dosłownie tuż za rogiem). Nie wiem, jak to się stało, ale wpasowaliśmy się tak godzinowo, że nie staliśmy w żadnej kolejce, jakie widzieliśmy przez kilka kolejnych dni (magia). Poza pizzą warto tu zamówić różnego rodzaju antipasti (arancini i frittatina – koniecznie).

Neapol - Arrancini Di Mateo

Co do pizzy – pierwszy kęs to zaskoczenie. Pizza była zdecydowanie bardziej sucha niż znane mi do tej pory placki neapolitańskie. Całość była bardziej płaska, bez znacznie wyrośniętych brzegów. Czy to źle? Nie do końca – dalej był to smaczny i jakościowy produkt ze świetnymi składnikami.

L’Antica Pizzeria Da Michele

FB

Aby dostać się do tej pizzerii, prawdopodobnie spędzicie więcej czasu, stojąc w kolejce, niż  przy Di Matteo, ale też panuje tu zdecydowanie inny klimat. Jest bardziej stołówkowo, choć dzięki temu niepowtarzalnie. My na swoje miejsce czekaliśmy około pół godziny, co również uważam za bardzo dobry wynik!

Neapol - śmieszki ananas
Blok naprzeciwko miał jasny komunikat… :D

Do wyboru tylko marinara albo margherita – nic więcej tu nie zjecie. Superciasto – sama pizza wychodziła poza talerz i nie była idealnie okrągła. Bardzo dobry sos pomidorowy – smakiem przypominał mi to, co można dostać w Vera Napoli / La Fontanie. Ser w marghericie to przepyszna mozzarella fior di late – taka pizza to złoto!

Pizzeria Gino Sorbillo

FB

W Sorbillo byliśmy w sumie dwa razy. Raz na śniadanie (bardzo późne śniadanie, ale śniadanie!), raz wieczorem. Jednak to, co zjedliśmy na początek dnia, to nie była to typowa pizza, a pizza fritta, czyli smażona na głębokim oleju. Smaży się ją w oddzielnej miejscówce, położonej dosłownie tuż obok tej głównej (bardziej restauracyjnej), ale ściśle z nią współpracującej.

Neapol - Gino Sorbillo Pizza Fritta

I jak ta pizza fritta? W środku same cuda – prosciutto cotto, ricotta di bufala czy pyszne pomidory. Samo ciasto takie jak przy normalnej pizzy, ale smażenie bardzo wpływa na jego strukturę, przez co jest bardzo smacznie. Ja nie wiem, czy ci Włosi to jacyś magicy, ale mimo smażenia nasza pizza nie była ani trochę ciężka!

Neapol -Pizza Fritta Ekipa
Ekipa fest zajadała się frittą!

Do Sorbillo przychodzi się jednak dla klasycznej neapolitańskiej pizzy. Tak też zrobiliśmy. Czas oczekiwania w kolejce – 1 prosecco. A dokładniej nie więcej niż pół godziny, co uważam również za świetny wynik (w komentarzach czytałem o czekaniu ponad godzinę). Jak już weszliśmy do środka, oczarował nas klimat panujący w lokalu! Coś nie do opisania – warto to przeżyć samemu.

Pizza była najlepsza ze wszystkich, które zjedliśmy w Neapolu. Serio, serio! Pulchne ciasto, płynący środek, odpowiednio wyrośnięte cornicione (brzegi) i pyszne dodatki na wierzchu. Zarówno klasyki, jak i marinara czy margherita są przecudne, ale pizze bardziej udziwnione (jak nasza, z prosciutto cotto i gorgonzolą) były też rewelacyjne. Tak, tak. Musicie tu zjeść!

Jeśli nie pizza, to co?

Nie samą pizzą człowiek żyje (ale mógłby, co?). Podczas swojej wizyty w Neapolu jadłem w trzech miejscówkach (w tym jednej w Sorrento), które nie oferowały pizzy. Myślę, że w przerwie między plackami każdemu przyda się taki odpoczynek i spróbowanie innych rewelacyjnych rzeczy z kuchni włoskiej.

Trattoria Enoteca Campagnola

Trafiliśmy tam z polecenia znajomego, w porze wieczorowej. Lokal znajduje się przy Via dei Tribunali (boska ta ulica, co nie?). Zjedliśmy tam dużo różnego rodzaju antipasti, świetną burratę z prosciutto crudo, salsiccia z dzikim brokułem czy braciole z przepysznym sosem pomidorowym. Do tego jeszcze wino domu i równanie sprowadziło się do idealnego wieczoru. Za całą kolację dla trzech osób zapłaciliśmy 54 euro, a jak możecie zobaczyć po zdjęciach – była to smaczna i wielka uczta! 

Pescheria Azzurra

Wspomniana wcześniej miejscówka znajduje się na targowisku, a konkretniej przy ulicy Via Portamedina. Czemu Was tu ściągnąłem? Bo zjecie tutaj najlepsze owoce morza i ryby w okolicy. W ramach swojego menu oferują rożek wspaniałości, w którym dobroci nie zabraknie. A za taką cenę grzech nie spróbować – toż to tylko 5 euro! 

Neapol - Rożek wspaniałości

Trattoria da Emilia (Sorento)

Jedyna miejscówka położona poza Neapolem, a dokładniej w Sorento, nad Wybrzeżem Amalfitańskim. Ta urocza trattoria leży przy samej plaży. My postawiliśmy tutaj na różne rodzaje past, wpadły więc gnocchi z małżami w sosie pomidorowym oraz pasta fresca z owocami morza. Kolega zamówił też małże w sosie pomidorowym solo. Wszystko bardzo na propsie, a ceny, mimo iż miejscowość jest turystyczna i sama lokalizacja lepsza być nie mogła, nie straszyły portfela.

Neapol na słodko – przegląd słodyczy

Włochy słodkościami stoją! Da się to odczuć przede wszystkim w porze śniadaniowej, bo włoskie śniadanie to espresso + słodkości jedzone na stojąco albo w biegu. Stąd też zasłodziłem się trochę, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Najlepsze słodkości, jakie jadłem, znajdziecie właśnie poniżej!

Sfogliatella

Typowo neapolitańskie ciastko, które dostaniecie praktycznie wszędzie. Istnieją dwie odmiany: frolla (krucha) i riccia (listkowana). Różnią się zewnętrzną warstwą ciasta, lecz ich wnętrze to identyczne nadzienie (semolina i ricotta). Jest pełno wariacji na ten temat, jeśli chodzi o smak – sam jadłem pistacjowe i kawowe odmiany. 

Neapol - Sfogliatella

Tiramisu

Deser złożony z warstwy biszkoptu nasączonej bardzo mocną kawą espresso, na którą nakłada się warstwę kremu z sera mascarpone, żółtek jaj kurzych i cukru, a całość posypuje się gorzką czekoladą. Wiecie, że nazwa tego deseru wzięła się od słów tira mi sù, co tłumaczy się jako: „popraw mi humor”? Jestem pewny, że taki deser poprawi humor każdemu! 

Neapol - Tiramisu

Rum baba

(znane też jako baba Napoletano) – małe ciastko drożdżowe nasycone syropem (zwykle na bazie rumu). Czasem wypełnione są bitą śmietaną lub innymi kremami. Przesłodkie, bardzo soczyste (jakkolwiek dziwnie to brzmi, kiedy się pisze o ciastku).

Canollo

Ten deser pochodzi z Sycylii, ale znajdziecie go również w Neapolu. Jest to rurka z chrupiącego ciasta, nadziana kremem z sera ricotta. Mnie najbardziej oczywiście urzekła wersja z kremem pistacjowym!

Neapol - Canollo

Tyle, jeśli chodzi o Neapol. To były naprawdę intensywne cztery dni jedzenia, zwiedzania i jeszcze raz jedzenia! Jedno jest pewne – chcę tu wrócić! To miasto pozostawia tyle smacznych miejsc do zobaczenia, że grzechem będzie tego nie zrobić! A czy Wy byliście już w Neapolu? Jak wyglądały Wasze wyjazdy? A może szykujecie się na podróż? Dajcie znać w komentarzach!

Avatar

Marcin Ceran

Programista z zawodu, bloger z zamiłowania. Lubię dobrze zjeść, czy to w domu czy to na mieście. Będziesz to jeszcze jadł?! ;) Więcej o mnie tutaj!

RELATED POSTS