• Japonia na salony! Imbir i Ryż

    13 listopada 2013

    Czy są na sali miłośnicy japońskiej kuchni ? Jeśli tak to … czytajcie ;)

    Jako naczelny jadacz sushi we wszelakiej postaci postanowiłem się ostatnio wybrać do jednej z nowych restauracji, która podaje wcześniej wymieniony smakołyk. Imbir i Ryż, bo o niej mowa, znajduje się na ulicy Plebiscytowej 22 – lokal znany z tego, że dawniej rezydował tam Mad Mick. Lokal mały o bardzo estetycznym i minimalistycznym designie. Jednak nie o tym ma być tu mowa.

    Pora obiadowa zmusiła mnie do zjedzenia czegoś więcej niż samo sushi. Moim pierwszym daniem była zupa – japoński rosół z makaronem udon oraz warzywami i kurczakiem w tempurze. Potrawa okazała się bardzo syta i dzięki niej dowiedziałem się jak trudno jest jeść zawartość zupy pałeczkami [fajtłapa ze mnie i tyle ;)]. Cena zupy to 12 zł – moim zdaniem warta swojej ceny.

    Drugim daniem miał być set 4 a w nim:
    – 12 x maki z łososiem
    – 6 x maki z tuńczykiem
    – 6 x hosomaki z ogórkiem
    – 8 x uramaki klasyczne [paluszek krabowy, awokado i serek filadelfia]
    Ryżu w kawałkach była odpowiednia ilość. Sam ryż zaprawiony tak aby nie dominował nad innymi składnikami. Ryby oraz innych składników w makach nie brakowało – nikt nic nie poskąpił. Jednak ogólnie mówiąc – brakowało mi tu czegoś żeby to sushi mógłbym uznać za wyjątkowe. Za set należy zapłacić 65 zł – wydaje mi się to odpowiednią ceną za jakość jaką dostajemy.

    Ogólnie byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, że do zamówienia gratis była dołączona przystawka w postaci tamago – japońskiego omletu – którego może było mało ale był bardzo smaczny.

    Jak mogę podsumować restaurację ? W Katowicach jest wiele tego typu restauracji jednak powalają one ceną lub jakością sushi. Jeśli jesteście nowi w temacie i/lub nie chcecie za wiele wydać – to miejsce jest skierowane dla Was.

    Ja niestety jestem na tyle wybredny, że po dobry kawałek maka wybrałbym się do Londynu ;)

  • Przejazdem w Warszawie – Barn Burger

    4 listopada 2013

    W ramach wojaży około świątecznych postanowiłem się wybrać na poszukiwania dobrych burgerów w Warszawie. Nakierowany opiniami znajomych moja osoba pojawiła się w Barn Burger, która knajpa to znajduje się na ulicy Złotej 9 w samym centrum Warszawy.

    Wybór dość spory z różnymi nazwami, które ni jak nie miały jednak wspólnej konwencji i prostego przekazu przez co spędziłem chyba 10 min zanim doczytałem co każdy burger zawiera. Plus za to taki, że naprawdę jest duża różnorodność wśród składników w środku. Mój wybór padł na burgera o wdzięcznej nazwie Dirty Harry [cena 26zł] a w nim:
    – 200g wołowiny [średnio wysmażonej czyli najlepszy jak dla mnie]
    – warzywa
    – ser
    – remoulada [tzw sos duński]
    – bekon
    – krążki cebulowe

    Do zestawu dołączone były frytki [grubo krojone i bardzo smaczne], sałatka Coleslaw, sos Barbecue oraz salsa, która tylko w założeniu była pikantna. Generalnie sosy mnie nic a nic nie urzekły [nie licząc oczywiście remoulady w burgerze, która była bardzo pyszna] a sałatka Coleslaw już chyba z przyzwyczajenia jest przeze mnie pomijana.

    Bułka, w której znajdowało się 200g dobrej jakości mięsa, jest własnej produkcji i urzekła mnie smakiem. W znaczący sposób odróżniała się od wszystkich do tej pory bułek jakie miałem okazje smakować w burgerowniach. Może pomijając bułki w Burger House, gdzie miałem do wyboru razową wersję bułki. Co do samego mięsa i reszty dodatków nie mam nic do zarzucenia. Po zjedzeniu całości byłem bardzo ukontentowany doznaniowo – no może poza sosami w dodatkach i coleslawem.

    Podsumowując – w Barn Burger można bardzo dobrze zjeść i sam pewnie przy okazji podróży tam wstąpię nie jeden raz …. aczkolwiek to nie znaczy, że nie poszperam jeszcze za podobnymi tego typu knajpami w Warszawie ;)

  • Służbowo do Szczyrku – wizyta w Green Pub

    28 października 2013

    Podróże służbowe to świetna okazja do zjedzenia czegoś nowego gdziekolwiek byśmy się wybierali. W ten weekend dane mi było pojechać na konferencję do Szczyrku a tam odwiedzić Green Pub – niebagatelną knajpę z dość dużym miszmaszem kulinarnym [oferują tam dania z kuchni polskiej, greckiej, włoskiej i meksykańskiej]. Mój wybór padł na kuchnię meksykańską a że byłem jeszcze bardzo głodny to oczywiście dwudaniowy obiad musiał być.

    Na pierwszy rzut padła Sopa de Albondigas – zupa warzywna z papryczkami chilli i mięsnymi pulpecikami a całość zaprawiona gęstą śmietaną. Zupa była bardzo smaczna – została odpowiednio doprawiona a śmietana dodawała uroku tej zupce. Była też bardzo syta mimo tego, że wspomnianych pulpecików w moim daniu naliczyłem [aż?] 2. Cena samej zupy – 7,90pln.

    Na drugie danie uwidziałem sobie Burrito Chorizo – czyli po prostu Burrito z dodatkową kiełbasą chorizo podawane w zestawie z frytkami, gęstą śmietaną oraz sałatką meksykańską. Początkowo przeraziłem się ostrością podanego dania – w menu przy tej pozycji widniały 2 papryczki co mogło oznaczać, że będzie piekło. Jednak nic z tych rzeczy – obyło się bez dodatkowego napoju ;) Co do samej tortilli i jej „wnętrzności” to mięsko i to wołowe, i chorizo były bardzo dobrej jakości – zajadałem ze smakiem aż do pustego talerza. Całość z sałatką oraz śmietaną bardzo dobrze się komponowały. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to jakość frytek – mogłyby być lepsze aczkolwiek nie było aż takiej tragedii. Cena takiego zestawu – 24,90pln.

    Podsumowując – jeśli traficie kiedyś do Szczyrku i zastanowicie się czy zjeść coś bardziej lokalnego [w końcu to miejscowość górska] czy coś co po prostu lubicie – jak dla mnie wybór jest prosty. Gorąco polecam to miejsce!

  • Moja przygoda z burgerami – Mad Mick

    24 października 2013

    Dzisiaj wybrałem się do jakże to często przeze mnie uczęszczanego miejsca od którego w sumie zaczęła się moja przygoda z burgerami – MAD MICKa.

    W związku z pojawieniem się nowego menu celowałem w nowego burgera – MadMickUltimate. W jego skład wchodzi:
    -wołowina 200g
    -taco(wieprzowina 100g w ostrym pomidorowym sosie)
    -bekon
    -podwójny ser
    -nachos
    -jalapeno
    -cebula

    Jeśli ktoś tu jeszcze nie był to oczywiście do burgera są frytki + 6 sosów [barbecue, majonez, słodko-ostry, pomidorowy, czosnkowy i musztarda], których mamy nieograniczoną ilość.

    Jak wrażenia smakowe ? Burger jak najbardziej syty – coś pomiędzy małym a dużym burgerem. Ostrość na idealnym poziomie – ani za ostre ani za słabe.Co do jakości mięsa nie będę się wypowiadał bo według mojego skromnego zdania MadMick nie ma sobie równych na południu Polski. Podsumowując burger na bardzo przyzwoitym poziomie, który zajmuje miejsce w ulubionej trójce wypierając zwykłego MadMickBurgera na 4te miejsce [pozostałe dwa to Goat Burger i English Burger]

    Tak więc kto nie był tutaj – zapraszam – wybór tu jest duży i każdy znajdzie coś dla siebie. Stałych bywalców chyba zapraszać nie muszę, co nie ? ;)