Morskie opowieści – Restauracja Rafa

Znużeni siedzeniem przy stole i zachęceni piękną pogodą za oknem postanowiliśmy spędzić drugi dzień Świąt Wielkanocnych nad Bałtykiem. Jak wiadomo Szczecin leży nad morzem (o czym ostatnio przypomniała nam pewna stacja telewizyjna ;)), więc po raptem godzinie drogi spacerowaliśmy już po plaży w Międzyzdrojach. Spacer po piasku, piwo z widokiem na spokojną morską toń i tak dotarliśmy do pory obiadowej. Nasz pomysł na świąteczny wypad nie okazał się najbardziej innowacyjny, przez co w wyścigu do stolików w knajpach stanęło tysiące innych turystów. Wędrując od lokalu do lokalu, w poszukiwaniu interesującego nas menu oraz wolnych miejsc, dotarliśmy w końcu do restauracji Rafa, znajdującej się bardzo blisko międzyzdrojskiego molo.

Przywitało nas przytulne, ładne wnętrze świadczące o tym, że działa nie tylko w sezonie letnim, a to zawsze obiecujący start. Jak już wspomniałem ludzi w całym mieście było zatrzęsienie, co dało odczuć się również w czasie oczekiwania na jedzenie. Bardzo miła pani kelnerka już na samym początku uprzedziła nas, że będziemy musieli na nasze zamówienie poczekać około 50 minut. Nie stanowiło to dla nas większego problemu, a zimne napoje oraz przyjemny widok skutecznie umiliły nam ten czas.

Zapiekany sandacz z warzywami - Restauracja Rafa

Chciałem spróbować polecanego w karcie steku wołowego, jednak ich zabrakło! Skusiłem się zatem na stek z tuńczyka z sosem z zielonego pieprzu, grubo ciosanymi frytkami i grillowanymi warzywami. Moi towarzysze wybrali: filet z sandacza w sosie kurkowym zapiekanego z warzywami, zupę rybną oraz pieczonego ziemniaka z łososiem i sałatkę grecką.

Po 50 minutach niemal z zegarkiem w ręku nasze zamówienie znalazło się na stole. Potrawy prezentowały się naprawdę dobrze, a jak wiadomo – je się również oczami. Wszystko zostało podane w tym samym czasie, za co duży plus. Nikt przecież nie lubi patrzeć jak inni przy stole jedzą samemu oczekując na swoją porcję. Wydawać by się mogło, że jest to standardem obsługi w restauracjach, jednak w wielu lokalach nadal nie ma co na to liczyć.

Stek z tuńczyka - Restauracja Rafa

Nasze jedzenie nie tylko dobrze wyglądało, ale i smakowało! Nie mam złudzeń, że mój tuńczyk był świeżo łowiony, jednak i ten mrożony został przyrządzony w sposób bardzo dobry. Ryba nie była sucha, odpowiednio przysmażona z wierzchu i wspaniale różowa w środku. Nieco zaskoczyły mnie warzywa z grilla. Spodziewałem się mrożonej mieszanki wrzuconej na szybko na patelnię, zamiast tego dostałem spore kawałki świeżych warzyw przyjemnie zrumienionych na ruszcie. Frytek z początku wydało mi się ciut mało, jednak po zjedzeniu całości byłem syty. Moi towarzysze byli równie zadowoleni. Sandacz okazał się niezwykle smaczną i prostą potrawą, którą z pewnością włączę do swojego domowego menu. Zupa rybna zrobiona została na wzór zupy gulaszowej – spore kawałki ryby pływały w pomidorowym wywarze z dodatkiem papryki. Idealna na mały głód i bardzo rozgrzewająca. Sałatka grecka była świeża i smaczna, ziemniak natomiast dość mały. Spodziewaliśmy się czegoś rozmiarów krakowskiego kumpira, czy choćby ziemniaków z naszego szczecińskiego „Ziemniak i Spółka”. Zamiast tego na talerzu znalazł się ziemniak wielkości pięści, z dodatkiem kilku sporych kawałków łososia. Dobrany do tego sos kurkowy okazał się być gorzki. Tak jak w przypadku tuńczyka, tak i tu nikt nie spodziewał się świeżych kurek w marcu, jednak te mrożone zachowały się zdecydowanie gorzej niż ryba. Co ciekawe ten sam sos znalazł się w zapiekance z sandacza i tam ten problem nie wystąpił. Mojego sosu miałem jednak na dwie porcje, więc bez problemu starczyło go i do ziemniaka.

Zupa rybna - Restauracja RafaRestauracja Rafa jest bez wątpienia miejscem godnym polecenia. Bardzo dobre jedzenie, przyjemny wystrój oraz miła i profesjonalna obsługa pozwoliłby jej śmiało konkurować na rynku restauratorskim również i w dużych miastach. Przy najbliższej wizycie w Międzyzdrojach na pewno tam wrócę!