IV Rynek Smaków [2016]

W zeszły weekend odbyła się kolejna edycja katowickiego festiwalu foodtrucków o nazwie Rynek Smaków. W tym roku była to już IV edycja i podobnie jak na poprzedniej pogoda znowu płatała figle (z tą różnicą, że teraz w drugą stronę i było zimno/padało). Jak zwykle nie przedłużając za wiele chciałbym się podzielić z Wami tym, co jadłem.

Sova Foodtruck

Dla mnie całkiem nowy foodtruck. W swojej ofercie ma kanapki i wafle belgijskie podawane na słodko oczywiście. Z ich menu urzekła mnie jedna z kanapek. W wybranym przeze mnie sandwichu znalazł się pieczony indyk, sos żurawinowo-musztardowy, ser brie, rukola, a całość była zamknięta w przypieczonej bułce włoskiej. Bułka nie była mała – wielkością przypominały 2 złączone ciabatty, a to Wam da wyobrażenie jak duże to musiało być. Poza tym przypieczona z wierzchu, a w środku miękka. Jeśli chodzi o jej wnętrze – mimo tego, że pieczony indyk wydawał mi się delikatnie suchy, to sos użyty do kanapki niwelował ten minus. Ponadto podobało mi się połączenie smaku żurawiny i musztardy – z jednej strony słodycz, z drugiej pikantność dawały super doznania smakowe.

Polecam spróbować przy kolejnej okazji, bo przy relatywnie niskiej cenie za taką bułę (15 PLN) otrzymujemy kawał dobrego żarcia – jak zjadłem w piątek koło 17 to już do następnego dnia nic nie musiałem jeść!

Sova - Indyk

Akita Ramen

Z ramenowym foodtruckiem spotkałem się podczas ostatniej edycji Tattoo Fest w Krakowie i byłem trochę zawiedziony poziomem ich flagowego dania. Było smacznie, dodatki były dobre, ale bulion wydał mi się wtedy zbyt mało esencjonalny – zarówno przy łagodnej (Tokyo Ramen) i ostrej wersji (Dragon Breath Ramen). Ja jednak lubię dawać szansę i próbować co jakiś w miejscach gdzie miałem rozterki jedzeniowe.

Tym razem skusiłem się na Akita Spicy Ramen. Zdecydowanie wypadł on lepiej niż ostatnie. Składnikiem, który odegrał w tym przypadku główną rolę to szarpana wieprzowina, która dodatkowo była przyprawiona na ostro. Ci, co mnie znają, wiedzą, że zbytnio nie przepadam za ostrym, ale tej pozycji udało się trafić idealnie w mój limit. Było ostro za sprawą płatków chilli, dodatkowo w zupie pływały słodkie kawałki tykwy i dymka, która też dodawała aromatu, bulion natomiast był dużo bogatszy niż w poprzednio spróbowanych pozycjach od Akity. Może przeczyściło mi trochę zatoki, ale było smaczne. Do sprawdzenia za parę miesięcy, czy będzie jeszcze lepiej!

Akita Ramen - Akita Spicy

gofreak

Jest to jeden z moich stałych punktów na festiwalach. Nikt nie robi takich gofrów jak dziewczyny z gofreak. Zarówno pozycje na słodko jak i na słono zasługują na pochwałę. W sobotę zjadłem u nich gofra z kremem chałwowym, owocami, bazylią i białym oraz czarnym sezamem. Uwielbiam smak chałwy, a krem mnie ani trochę nie rozczarował. Nie był przesadnie słodki, co jest dużym plusem. Na kremie znajdowały się borówki oraz maliny – wszystkie świeże i naturalnie słodkie. Posypka z sezamu dodawała ciekawego posmaku i uzupełniała tą pozycję wyśmienicie. Jeśli jeszcze nie jedliście u nich gofrów, to przy następnej okazji koniecznie to naprawcie!

gofreak - krem z chałwy

LosPlackos Truck

Meksykańskiego jedzenia często nie jem, ale namówiony przez kolegę z Żarłok TV postanowiliśmy skonsumować u nich tortille, czyli ich flagowy produkt. Wybór padł u mnie na jedyną pozycję z wołowiną o wdzięcznej nazwie Krowa. W składzie, poza wspomnianym wcześniej mięsem wołowym, odnajdziemy grillowane warzywa, sałatę, sos kolendrowy, awokado i marynowaną cebulę.

Pierwsze wrażenia – imponujące! Tortilla miała około 23 cm długości (nie pytajcie skąd miałem linijkę :D) i była napakowana po brzegi składnikami, jednocześnie nie rozlatywała się ani trochę. Mięso było dość grubo mielone, wydawało mi się, że i trochę przyprawione, co oczywiście idzie na plus. Warzywa przypieczone tak, że pozostawały jeszcze chrupkie i soczyste. Ciekawym zabiegiem było użycie tutaj marynowanej cebuli – w smaku kwaśnej i orzeźwiającej całą kompozycję. Gdzieś tam było awokado, ale jak to z nim często bywa, łatwo się straciło w całości. Całość skąpana była w sosie kolendrowym, który mimo dodania łagodnego posmaku nie dodał za bardzo orzeźwienia, jakiego spodziewałem się po kolendrze.Ogólnie pozycji było bliżej łagodnym smakom, co w ogólnym rozrachunku wypadło bardzo dobrze, chociaż nie za bardzo w zgodzie z meksykańskim ostrym duchem.

Co jednak muszę przyznać – najadłem się tą tortillą i chyba pierwszy raz byłem w takim stopniu zadowolony z propozycji podania placka przez Los Plackos. Truck, co zauważyłem po fakcie, ma bardzo dobre opinie. Koniecznie spróbujcie i dajcie potem znać jak Wam smakowało!

Los Plackos - Krowa

Podsumowanie

Czas pomiędzy jednym zlotem a drugim zdecydowanie mija za szybko. Tym razem znowu udało się znaleźć coś nowego, co bardzo mnie cieszy. Martwi mnie jednak, iż za jakiś czas te wszystkie zloty foodtruckowe się ludziom przejedzą. Może to moja taka utopia, ale czekam na jakieś nowe pomysły na jedzenie z truckach, bo przy takim pędzie wyjdzie na to, że będę jadł tylko u sprawdzonych “dostawców”…

Ceny:

  • Sova Foodtruck – Kanapka z indykiem – 15 PLN
  • Akita Ramen – Akita Spicy Ramen – 23 PLN
  • gofreak – gofr z kremem chałwowym i owocami – 14 PLN
  • Los Plackos – Krowa – 19 PLN
  • Żarłok Tv

    w pŻyszłości wszystko się okaŻe skąd była linijka ;D
    Tortille Żądzą.