Rynek Smaków – V edycja

Właśnie kończy się V edycja Rynku Smaków. Edycja ta odbyła się pod hasłem przewodnim pożegnania lata. Bez dłuższego wstępu przedstawiam Wam co udało się odwiedzić na tej edycji.

gofreak

Na początku całej imprezy najbardziej byłem zainteresowany goframi na słodko i słono od wrocławskiego foodtrucka gofreak. Była to dla mnie nowość, bo zawsze gofry kojarzyły mi się tylko ze słodkimi połączeniami smaków. Razem ze znajomą podzieliliśmy się swoimi typami i na tackach otrzymaliśmy słodkiego gofra z białą czekoladą, bananami, płatkami kokosowymi i miętą oraz słonego gofra z serkiem cytrynowym, kaparami i łososiem. Pierwsza pozycja była świetna – nie przesadnie słodkie jak na mój gust z lekką nutą orzeźwienia w postaci mięty – po prostu mniam! Z drugą pozycją chyba nie trafiłem w swoje upodobania – cały czas nie umiem się przyzwyczaić do słonych kaparów przez co ciężko jest mi się przegryźć przez to połączenie. Jednak mimo wszystko pomysł z takimi goframi uważam za jak najbardziej udany – następnym razem po prostu wezmę coś innego :) Cenowo wyglądało to tak: “gofer słodki” – 14 PLN, słony 15 PLN.

05 - GoFreak 06 - Gofry na słodko i słono

Osiem misek

Mój romans z osiem misek trwał przez wszystkie 3 dni festiwalowe. Na dobry początek chciałem spróbować podrasowanej wersji buły maślanej z pulled pork. Padło na wersję No2 “Salsa” z salsą pomidorową, omletem tajskim, orzeszkami i prażoną szalotką. Połączenie bardziej pikantne od podstawowej opcji, ale na odpowiednim poziomie “pieczenia”. Nie będę się nad tym rozpisywał powiem tyle … Jedzcie i przekonajcie się sami, że ta buła jest bardzo na wypasie :) Cena za nią wyniosła 13 PLN.

01 - Osiem misek 02 - Buła maślana No2

W dalszej części mojego romansu padło na klasyczne Pad Thai, o którym już pisałem tutaj, więc nie będę powtarzał jak bardzo jest świetny. Udało mi się jednak spróbować też innej pozycji makaronowej – Noodle Kurczak w orzechach. W swoim składzie zawierał makaron chiński, cukinię, cebulę, pakchoi, mleko kokosowe, pastę orzechową i grzyby mun. Świetny makaron, dobrze przyrządzone warzywa i kurczak rozpływający się w ustach stawiają te danie ex aequo z wcześniej wspomnianym Pad Thai. Cena 20 PLN, danie warte każdej złotówy :)

03 - Pad Thai 04 - Noodle Kurczak w orzechach

Przystanek Sushi

Po dawnych zgrzytach spróbowałem się ponownie przekonać do Przystanku Sushi. Co mnie najbardziej zaskoczyło i jednocześnie zachęciło to … brak sushi, a zamiast tego dania korean bbq. Kupili mnie już na starcie, bo nigdy nie udało mi się zjeść dań z kuchni koreańskiej. Wybrałem u nich bulgogi wok, czyli drobno pociętą wołowinę z ryżem i warzywami. Danie otrzymałem w kartonowym pudełku i brzmiało ono w nucie słodko-kwaśnych smaków. Bardzo dobra wołowina, odpowiednio przysmażone warzywa i całkiem smaczny ryż pozwoliły mi się rozkoszować tym daniem na tyle, że jadłem je też drugiego dnia. Pozytywne doznania – oby tak dalej! Cena to 23 PLN.

07 - Przystanek Sushi 08 - Bulgogi

Lubish langosh

Tyle razy już pojawiał się u nas Lubish Langosh, że postanowiłem w końcu się skusić na placki z tego foodtrucka. Zamówiłem klasycznego langosha, w składzie placek, czosnek, śmietana i ser żółty. Placek dość spory jednak to, co mnie od razu uraziło to fakt, że sam w sobie już był delikatnie za bardzo tłusty (jednak jest robiony we fryturze, więc może tak ma być… nie wiem). Rewelacji smakowych niestety nie odkryłem. Samo ciasto smakowało mi trochę jak ciasto na pączki, a ogólnie przez zimną śmietanę samo danie było z automatu na tyle chłodne, że ser się nie rozpuszczał (może też tak ma być?). Po prostu chyba znowu nie trafiłem pod siebie – nie kupiło mnie to. Koszt dania w wersji classic – 12 PLN.

11 - Lubish Langosh 12 - Langosh Classic

Juicy Truck

Jedzenie z Juicy Truck zachwali znajomi już pierwszego dnia, jednak musiałem poczekać ze zjedzeniem u nich do niedzieli. Ich oferta kanapkowa była dość bogata i muszę powiedzieć, że gdybym nie był już tak bardzo najedzony spróbowałem bym czegoś bardziej konkretnego. Wybrałem tak więc klasyczną kanapkę, która zawierała pastę z suszonych pomidorów, kiełbasę, 2 sery – goudę i mimolette, sałatę oraz oczywiście pieczywo. Po paru minutach od zamówienia otrzymałem chrupiące, smaczne pieczywko z dobrociami w środku. Najbardziej urzekła mnie … kiełbasa – bardzo smaczna i nie tłusta oraz połączenie dwóch serów, które wg mnie idealnie się komponowały. Za tą kanapkę zapłaciłem 12 PLN. Następnym razem sprawdzę ich wersję porchetty, ale już teraz polecam ich kanapki w ciemno!

09 - Juicy Truck 10 - Kanapka Classic

Pan Frances

Pan Frances to chyba kolejne miejsce do którego będę przychodził cyklicznie jak da radę. Już poprzednio dali się poznać od pozytywnej strony. Tym razem zostałem obdarowany przez kolegów grzankami z gzikiem – kolejne połączenie, które moim zdaniem mogę polecić każdemu. Twaróg ze szczypiorkiem pierwsza klasa!

13 - Pan Frances - Gzik 14 - Mobilody - Pistacja_Wanilia

MobiLody

Najlepszy deser na niedzielne upały to oczywiście lody. Stoisko MobiLody sprzedawało 5 różnych smaków w cenie 2,5 PLN za gałkę. U mnie padło na smaki pistacjowe i waniliowe. Podane w małym wafelku zjadłem ze smakiem, równie szybko co moi koledzy. Mam nadzieję, że na następny raz będzie równie ciepło, żebym mógł skosztować jeszcze innych pozycji!

Podsumowując sam festiwal pierwsze co mi się rzuciło w oczy to większa różnorodność smakowa w stosunku do poprzedniej edycji. Głównie z tego powodu też udało mi się tyle nowych rzeczy spróbować i przynajmniej w paru zdaniach Wam przybliżyć. Iście godne i smaczne pożegnanie lata. Oby następne edycje były równie smaczne!