Sawa Bistro (Warszawa)

Ilość wycieczek do stolicy jest u mnie odwrotnie proporcjonalna do listy lokali jakie chciałbym odwiedzić. Nie jestem po prostu w stanie nadążyć za tempem ich powstawania. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby wybrać się tam od czasu do czasu. Tym bardziej jeśli niespodziewanie nadarza się ku temu okazja. Takim sposobem w zeszły weekend trafiłem do Sawa Bistro.

Sawa to nowe bistro przy ul. Grzybowskiej 5, ulokowane w jednym z budynków historycznego Osiedla za Żelazną Bramą. Kuchnia prowadzona przez Marcina Maciuszka hołduje klimatom współczesnej bistronomii i oferuje swobodną, a zarazem stylową formułę degustacji potraw, win i koktajli.

Cytat pochodzi ze strony i po części oddaje to jakiego klimatu możemy się spodziewać. Od siebie chciałbym jeszcze dodać, że lokal jest przestronny i bardzo miły w odbiorze. Na pewno na wejściu uwagę przykuwa spora ilość stolików, jak również imponujące wyposażenie baru pod względem trunków – znajdzie się wiele pozycji ukierunkowanych na jedzenie, a także takich na dłuższe posiedzenia. Nie będę się jednak zbytnio rozpisywał o alkoholu, bo wpis ma być o jedzeniu.

sawa-bar

Ośmiornica na kilka sposobów

W menu jak na bistro przystało, znalazły się różne pozycje (burgery, pizze, różne dania obiadowe), ale na pierwszy rzut dało się zauważyć, że najbardziej promowane są śniadania i dania z ośmiornicą. O ile te pierwsze o godzinie 14 nie bardzo są moim obiektem zainteresowań, ale ośmiornica? Wielkie tak! Na dobry początek wpadła lemoniada cytrynowa, a do niej za niedługo dobrałem jedną z ośmiorniczych przystawek.

Po chwili do mojego stolika została podana ośmiornica na marynowanej rzepie z salsą z mango oraz papai z kolendrą. Sposób podania bardzo przyjemny dla oka, kolorowy, co było zasługą salsy, która dodawała uroku daniu. Jak ze smakiem? Całość bardzo dobrze skontrastowana – z jednej strony słodka salsa, z drugiej lekko kwaśna rzepa, a pomiędzy nimi najlepsza część, czyli ośmiornica. Ta była bardzo porządnie przyrządzona, ciepła i miękka, nie było mowy o gumowej konsystencji, na jaką często można się natknąć w przypadku tych morskich przysmaków. Podsumowując była to bardzo smaczna przystawka, więc już na wstępie przed daniem głównym poprzeczka została postawiona wysoko.

sawa-osmiornica

Stekiem nigdy nie pogardzę

Nad daniem głównym musiałem się trochę bardziej zastanowić. Burger, pizza czy pasta nie wchodziły dla mnie w grę, bo po prostu tego dnia nie miałem na nie ochoty. Z niewielką pomocą jednak udało się dojść do tego jedynego trafnego wyboru, którym okazał się stek z antrykotu sezonowanego podawany z ziemniakami francuskimi, fasolką szparagową oraz masłem szałwiowym. Zanim jednak przejdę do opisu tego dania, to na pochwałę zasługuje kelner, który zaproponował trunek odpowiednio komponujący się z mięsem, czyli czerwone wino Vision Merlot. Mimo tego, że zazwyczaj nie jadam posiłków z alkoholem (burger z piwem się nie liczy, prawda?) to tym razem się skusiłem i według mnie pasowało jak ulał. Wracając do samego mięsiwa. Poprosiłem o średnio wysmażone, więc byłem bardzo zadowolony gdy właśnie takie otrzymałem, a zarazem było bardzo delikatne w smaku. Razem z masłem szałwiowym rozpływało mi się w ustach, a dodatki jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że stek na który się zdecydowałem był dobrym wyborem.

sawa-stek-antrykot

Bistro po warszawsku

Bistro to, w mojej opinii, bardzo ciekawe menu z dogodną lokalizacją w centrum miasta. Jest smacznie, przyjemnie i klimatycznie – tak w dużym skrócie mogę się wyrazić na temat mojej wizyty. Jeśli będziecie w okolicy koniecznie wpadnijcie na ośmiornicę!

Adres: ul. Grzybowska 5, Warszawa

FB: https://www.facebook.com/sawabistro/

Ceny:

  • Ośmiornica na salsie z mango i papai z kolendrą – 29 PLN
  • Stek z antrykotu sezonowanego, ziemniaki francuskie, fasolka szparagowa, masło szałwiowe – 55 PLN
  • Lemoniada – 12 PLN
  • Wino Vision Merlot – 15 PLN
  • Ależ to wszystko smacznie wygląda. I chociaż nie znam się jakoś specjalnie na cenach, bo w Warszawie na mieście za wiele nie jadłam, to wydaje mi się, że ceny są bardzo przyzwoite – a to duży plus dla osób np. z mniejszych miast, którzy nie są do tych wysokich przyzwyczajeni :)

    • Nu za takie rarytasy co jadłem wydaje mi się, że nie zapłaciłem jak za zboże :D Normalne ceny imho :)

  • Lokal zarówno pod względem wizualnym, jak i serwowanych dań, wydaje się bardzo interesującym i wartym odwiedzenia miejscem.

    • Jest bardzo spoko, a jeszcze teraz jest opcja na szamę za 39 PLN korzystając z oferty Restaurant Week :)

  • Fajna miejscówka. Będę w okolicy w lutym, mam nadzieję, że do tego czasu jeszcze będzie :)