Smażalnia „Z Ikrą” (Katowice)

Ryba? To trzeba nad morze, bo wtedy będzie najlepiej, co nie? Na pewno najdrożej; co roku nadmorskie miejscowości zarabiają krocie na takich daniach. Gdy parę miesięcy temu zauważyłem, że przy placu Wolności otwiera się nowy lokal, jeszcze nie wiedziałem, co to będzie. Tak po jakimś czasie wyrosła mi przed nosem Smażalnia „Z Ikrą”, o której będzie dzisiejszy wpis.

Rybko, rybeńko!

Lokal swoje pierwsze kroki stawiał jeszcze w Sosnowcu. Po pewnym czasie właściciele zdecydowali się wypłynąć na szersze wody i przenieśli się do miejsca po dawnej Bellmer Cafe. Przestrzeni pozostało tyle samo, ale wnętrze zostało odświeżone – na tyle, żeby w pełni oddać klimat nadmorskich smażalni. W swojej ofercie poza klasycznymi fish & chips i dorszowymi chrustami na tablicy pojawiają się różne rybne propozycje. Zjemy tu m.in.: łupacza, rekina, flądrę, sandacza, belonę, halibuta czy też inne ryby, których w życiu na oczy nie widziałem. Do każdej pozycji możemy wybrać domowe frytki albo zestaw surówek – pełna dowolność.

Smażalnia z Ikrą - Fish&Chips

Na przestrzeni paru wizyt spróbowałem trzech różnych pozycji. Zacząłem od znanego wszystkim filetu z dorsza z domowymi frytkami, czyli brytyjskiego fish & chips. Co mnie na pierwszy rzut oka urzekło, to przezroczyste talerze, które są w kształcie… ryby! Miły i przyjemny akcent :) Otrzymałem dwa spore kawałki dorsza plus domowe, grubo cięte frytki. Panierka na rybie w żadnym stopniu nie ociekała tłuszczem, czyli była dobrze odsączona, a to mus przy takim daniu. W smaku ryba była delikatna i rozpływająca się ustach, w ilości takiej, że można się nią porządnie najeść. Frytki – choć nie modne teraz belgijskie – smakowo są na całkiem niezłym poziomie. Na talerzu miałem jeszcze sos czosnkowy, ale w zasadzie przydał mi się tylko do samych frytek. Danie bardzo porównywalne do tego z Fish & Chips na Ligocie, a może nawet lepsze, bo tego drugiego dawno nie jadłem!

Jesteś tym, co jesz

Dorsz dorszem, ale chciałem spróbować czegoś innego. Pierwszy raz w swoim życiu zamówiłem rybny stek i to nie z byle jakiej ryby, bo z rekina! Na talerzu jednak już nie był taki groźny i nie sprawiał kłopotów. Rybka całkiem smaczna, równie delikatna jak ten dorsz. Pomyślałbym, że skoro przed zjedzeniem ryba była drapieżnikiem, to tutaj też będzie miała trochę swojego dawnego charakteru – a tu takie zaskoczenie. Przy tym „połowie” sprawdziłem jeszcze dorszowe chrusty. Gdybym miał określić je w prosty sposób, powiedziałbym, że są niczym takie rybne frytki. Smaczne fest!

Smażalnia z Ikrą - Rekin Chrusty

Poprzednie filety czy steki to jednak nic. Właścicielka lokalu od początku zachęcała mnie do wzięcia całej ryby; przy trzeciej wizycie w końcu się skusiłem. Akurat trafiła się bardzo fajna pozycja, a konkretnie kurek czerwony. Prezentował się majestatycznie na talerzu, chociaż od razu muszę przyznać, że surówki totalnie mi do niego nie pasowały, jednak musiałem spróbować. Co do smaku: nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jedna rzecz… Powiedzenie „jesteś tym, co jesz” ta ryba chyba wzięła sobie do serca, bo na co dzień żywi się krewetkami i smakuje zupełnie jak one! Ot, taka ciekawostka :) Mimo że nie był to filet, to po wyjaśnieniu, jak podejść do tego dania, poradziłem sobie bez problemu. A tak się bałem o ości, że to tyle zachodu… Szkoda gadać. Polecam się samemu przekonać, bo warto!

Smażalnia z Ikrą - Kurek Czerwony 2

Ryby też mają głos!

Smażalnią „Z Ikrą” udowadnia, że nie trzeba jechać nad morze, aby zjeść porządną rybę. Szczerze? Teraz nawet nie wiem, czy chciałoby mi się coś takiego robić… Tutaj jest smacznie, ryby są świeże (na ile to możliwe), a dodatkowo portfel mi nie schudnie po wizytach. Gotowi na kolejny połów? Gdy tylko kuter przybije do portu z nowymi rybami, będę pierwszy w kolejce!

Adres: ul. Pl. Wolności 9, Katowice
FB: https://www.facebook.com/SmazalniaRybKatowice/
Ceny:

  • Fish&Chips – 19 zł
  • Dorszowe chrusty – 12 zł
  • Kurek czerwony – 8,90 zł / 100g