Ułamek Włoch na gruncie kaliskim – Marrone

Pozostajemy w Wielkopolsce, aczkolwiek znów przenosimy się do Kalisza. Tym razem postanowiliśmy wybrać się na pizzę, w tym celu odwiedziliśmy restaurację Marrone, która mieści się przy alei Wolności 2, w budynku Filharmonii Kaliskiej. Restaurację znam od wielu lat i pomimo biegu czasu lubię wracać do jej smaków.

Tego dnia zamówiłam szaszłyk Protazy (kawałki kurczaka z grilla przekładane bekonem i cebulą) w zestawie z warzywami z grilla oraz ćwiartkami ziemniaków. Całość za 26 zł. Danie smaczne i sycące. Dobrze przyprawione mięso było delikatne i soczyste. Dodatkowo na talerzu zostały podane dwa sosy (śmietanowy i… niezidentyfikowany-smakowo-ale-był-nawet-ok), które wzbogacały warzywa, które same w sobie niczym się nie wyróżniały. To były moje pierwsze odwiedziny w Marrone od dwóch lat, co skutkuje tym, że mam wrażenie, że podawane porcje zmalały przy niezmienionej cenie.

Wybór Michała padł natomiast na pizzę królewską, w składzie sos pomidorowy, ser, pieczarki, szynka, oregano. Mała porcja (27 cm) kosztuje 20 zł. Pizza na modłę włoską, czyli na cienkim, chrupiącym cieście wypalanym w piecu opalanym drewnem. Smaczna, choć można było zauważyć oszczędność na produktach (ta nieszczęsna szynka konserwowa…). Plus, niestety, była zbyt spieczona. Do pizzy była dodana oliwa (dobra) i sos pomidorowy (słaby ketchup), z których można było według uznania korzystać.

Ogólnie, nie jest źle, mogło być lepiej, ale szansę warto dać. Mam nadzieję, że Marrone wyjdzie z kryzysu i wróci do smaków i jakości, którą pamiętam sprzed lat. Powodzenia! :)

01 - Szaszłyk 02 - Pizza królewska