Warsztaty: Mięso i Wino – Pole do popisu

Zawsze byłem pod wrażeniem wszelkich mięsnych foodpornów, które można znaleźć w internecie. Pulled pork, kanapki premium i burgery to tylko nieliczne pozycje z listy, która przyprawia mnie o natychmiastowy głód. A czy można coś takiego łatwo przyrządzić w domu? Odpowiedź na to pytanie znalazłem podczas ostatnich warsztatów zorganizowanych przez studio kulinarne Pole do popisu.

pole-do-popisu-03

Pole do popisu mieści się przy ul. Batorego 3a w Katowicach. Organizowane tam są przede wszystkim warsztaty kulinarne prowadzone przez różne persony ze światka gastronomii i nie tylko. Myślę, że każdy mógłby znaleźć coś dla siebie bo zarówno tematy jak i stopnie zaawansowania są bardzo zróżnicowane.

Mięsem i Winem

Jak już mogliście się domyślić po wstępie tematem warsztatów w których wziąłem udział były mięso i wino. Poniżej przedstawię Wam sylwetki prowadzących – sam opis pochodzi ze strony, ale najlepiej opisuje bohaterów sobotniego wieczoru:

Daniel Wanke – gastrosexualny hedonisa; kucharz w Mańana Bistro & Wine Bar. Ma zajawkę na kuchnię włoską i azjatycką. Choć nie tylko, bo jak sam mówi, bliski mu jest również amerykański #pornfood. Już wiemy, że ze swoimi kulinarnymi naukami zagościł w Polu na stałe, a naucza równie pysznie jak gotuje.

Mariusz Wojciechowski – sommelier, który doświadczenie nabywał między innymi w Irlandii, a winu poświęcił swoją pracę magisterską. Ukończył WSET London Wine and Spirit Educational Trust na poziomie Advanced.

pole-do-popisu-06

Zacznijmy od omówienia dla mnie najważniejszej części, czyli jedzenia. Ruszyliśmy bez opóźnień. Na samym wstępie opowiedziano nam trochę szczegółów o gwieździe wieczoru – pastrami. To konkretne pochodziło od krakowskiego Pastrami deli, które jak się okazało nie tylko ja uważam za najlepsze w Polsce.

pole-do-popisu-07

Gotowanie czas zacząć!

Pierwsze danie jakie przyrządziliśmy było klasyczną kanapką Reubena z kiszoną kapustą, sosem rosyjskim i serem szwajcarskim. Takie kanapki miałem okazję zjeść chociażby w poznańskim Arizona Express. Przygotowaliśmy ją na dobrym żytnim chlebie, który został specjalnie wypieczony na te warsztaty. Prosta sprawa z przygotowaniem – sos do kanapki robi się bardzo szybko, smaruje się nim pieczywo, na to kładzie się potem ser, kapustę, pastrami i znowu ser. Zamykamy drugą kromką pieczywa i grillujemy aż do rozpuszczenia sera. Proste, prawda? W smaku natomiast nieziemsko pyszne, w szczególności ze wspomnianym wcześniej pieczywem!

pole-do-popisu-04

Po przerwie związanej z konsumpcją zabraliśmy się za robienie słodko-ostrych burgerów z pastrami i salsą mango z chilli. Tutaj również skorzystaliśmy z wypieczonych dla nas bułek, które były całkiem smaczne, ale ja bym wolał upiec do burgerów swoje własne sztuki (niby mięsne warsztaty, ale mogę trochę pomarudzić?). Przygotowanie burgerów zaczęliśmy od przygotowania salsy dzięki której nauczyłem się w końcu, jak dobrać się sprawnie do mango. Znowu nic trudnego! Zaraz po tym otrzymaliśmy świeżo mięso na burgery, czyli odmierzone 175g zmielonego angusa. Mięso przyprawiliśmy głównie czosnkiem i … kolendrą. Nie sądziłem, że to ona doda mocnego odświeżenia do smaku całego burgera. Nie chwaląc się udało mi się wysmażyć mięso na poziom średnio wysmażony, co uznaje za mój osobisty sukces. Niestety po wcześniejszej kanapce nie dałem rady zjeść połówki burgera, mimo podzielenia się nim z przyjaciółką… To chyba największy minus warsztatów, że nie dało rady przejeść tego wszystkiego w tak krótkim czasie!

pole-do-popisu-05

Hash, hash!

Na dokładkę było jeszcze jedno danie – hash z pastrami i batatem. Poza wymienionymi rzeczami w daniu znalazła się jeszcze papryka oraz cebula, a z przypraw sól, pieprz i wędzona papryka. Danie proste, szybkie i ładną prezencją. Swoją drogą robiłem kiedyś coś podobnego z przepisu od Meat My Day, tylko w oparciu o normalne ziemniaki, więc nie byłem całkiem zielony w tym temacie. Jednak tym razem musiałem zabrać te pyszności na wynos, bo zwyczajnie nie dałem rady go przejeść.

pole-do-popisu-02

Pomiędzy daniami w podróż do krainy win zabrał nas przedstawiony wcześniej Mariusz. Do każdego dania degustowaliśmy odpowiedni alkohol wraz ze szczegółowym wyjaśnieniem jak degustować oraz dlaczego powinniśmy podawać taki, a nie inny alkohol. Przyznam szczerze, że alkoholu tego wieczora mi nie brakowało, ale moja pamięć do trunków, którymi na co dzień się nie interesuję jest marna, więc nie przytoczę konkretnych nazw win jakie próbowaliśmy. Nie zmienia to jednak faktu, że temat mnie zainteresował i kto wie – może zgłębię go bardziej?

Słowem podsumowania

Podsumowując obaj panowie mieli ogrom wiedzy do przekazania i robili to w bardzo przyjazny dla odbiorcy sposób. Daniel wykazał się niezłym kunsztem, bardzo ciekawie się z nim rozmawiało na tematy nie tylko związane z warsztatami, ale i jego prywatnym projektem Wanke Cook’ink, o którym pewnie jeszcze kiedyś wspomnę. Mariusz, jak się później okazało, słynie nie tylko z rozległej wiedzy na temat wina, ale również innych alkoholi – udało mi się nawet porozmawiać z nim o whisky, które będzie miało swoją degustację w Polu do Popisu. Wielkie podziękowania dla nich!

pole-do-popisu-01

Jak na moje pierwsze warsztaty, wyszedłem bardzo zadowolony. Z całą pewnością jest to zasługa zarówno organizacji jak i prowadzących. Temat na tyle mi się spodobał, że zastanawiam się już nad kolejnymi warsztatami i Was też do nich zachęcam. Bo kto wie… Może spotkamy się w Polu? :)

Pole do popisu
Adres: ul. Batorego 3a, Katowice
FB | www

Prowadzący:

 

  • Wprawdzie nie wiem o czym piszesz, bo jestem gastroidiotą, ale warsztaty wyglądają smacznie. Mnie samej przydałaby się książka kucharska z tej żółtej serii “dla idiotów”, bo potrafię spartolić prawie wszystko. Dziś robię buraczkową, trzymaj kciuki!

  • Takie warsztaty, to musi być bardzo ciekawe przeżycie, jak jeszcze wino gra główną rolę, to już w ogóle :). Ja jestem z tych, co przepisy czytają, ale potem i tak robią po swojemu :D

  • To chyba nie był najlepszy pomysł, aby wchodzić w ten wpis nocą. Wszystko wygląda przepysznie, a my zrobiłyśmy się jeszcze bardziej głodne! Trochę szkoda, że nie dało się tego wszystkiego przejeść, albo robić mniejsze porcje, albo wydłużyć czas warsztatów.

  • Pingback: Warsztatowa rozprawka z 3 Siostrami w tle - Pojedzone()