Yatta Ramen (Warszawa)

Kiedy w moim mieście ramenowa kultura jest dalej w powijakach, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyruszyć w podróż za smakami niedostępnymi na Śląsku. Przy okazji odwiedzin u rodziców postanowiłem więc zahaczyć o Warszawę, na początku z wizją pójścia na Nocny Market, ale później idea przerodziła się w coś innego, bardziej pasującego do mojej kulinarnej zachcianki. Dzisiaj więc o mojej wizycie, a raczej dwóch, w Yatta Ramen – lokalu znajdującym się przy ulicy Bartosiewicza 3.

Yatta Ramen - Logo

Wybrałem się tam zaraz po przyjeździe pociągiem. Od Dworca Centralnego to jakieś 15-20 minut drogi, co w sumie nie jest taką dużą odległością, nawet jeśli idziemy z walizką. W zasadzie nie mogę wiele powiedzieć o wielkości tego miejsca, bo zaraz gdy przyszedłem, to zostałem tak oczarowany częścią barową, że nie chciałem iść w głąb pomieszczenia… Parę krzeseł przy barze zdecydowanie mi wystarczyło, aby znaleźć miejsce dla siebie i przy okazji porozmawiać z kucharzami, co w zasadzie bardzo uwielbiam i szanuję, gdy jest taka możliwość.

Przejedzone – część I

Z tego, co mi wiadomo, menu zostało opracowane przez Kohei Yagi, który znany jest z bloga Japończyk gotuje i ogólnie w światku ramenowym, gdyż to nie pierwszy lokal, z którym współpracuje (także np. z opisywaną przeze mnie wcześniej poznańską Mikoyą). W ramach menu znajdziemy raptem sześć pozycji, z czego dwie to przystawki, cztery rameny, a w tej jednej znalazł się w wersji wegańskiej. Krótko, ale treściwie, jak się okazuje!

Na przełamanie lodów wziąłem sobie żeberka teriyaki. Rewelacja! Mięso łatwo odchodziło od kości, a do tego było fest miękkie i świetne w smaku. Słodycz teriyaki, jaką tu spotkacie, to po prostu poezja. Bardzo dobry początek wieczoru, który – jak się okazało – będzie jeszcze bogatszy w doznania…

Yatta Ramen - Żeberka teriyaki

Wszystko za sprawą jiro kei ramen, które było głównym daniem tego dnia. To bulion “wspomagany” tare shoyu (czyli na bazie sosu sojowego), a z dodatków znalazły się tam oliwa, kiełki z kapustą, podwójna wieprzowina chashu (!) oraz słonina (!!). Miska w tym wypadku wyglądała po prostu na obłędnie przeładowaną, a podobno w Japonii tego typu ramen podaje się w zdecydowanie większej porcji. “O jeżu drogi, jak ja to zjem?!” – pomyślał Marcin i… zaczął jeść ;)

Yatta Ramen - Jiro kei

Esencjonalny i aromatyczny do granic możliwości. Nie było ostrych smaków, było rewelacyjnie smacznie. Istna bomba, jeśli chodzi o gluten i tłuszcz, ale przecież kto by się tym przejmował przy tego typu ramenie? Zjadłem ze smakiem, aż mi się uszy trzęsły! Wszystkie składniki grają ze sobą idealnie, mięso równie wystrzałowe jak wcześniej wspomniane żeberka. W zasadzie nic nie przytłacza za mocno, nawet duża ilość tłuszczu, któremu pomaga również słonina; jedynie potem przez dłuższy czas nie będziecie głodni przez tę bombę kaloryczną (ja miałem problem ze zjedzeniem śniadania kolejnego dnia). Polecam jednak z ręką na żołądku, bo naprawdę warto spróbować tej rzadko spotykanej w Polsce odmiany ramenu.

Pojedzone – część II

Następna moja wizyta w zasadzie odbyła się… następnego dnia, więc nie musiałem długo czekać, aby spróbować kolejnej pozycji z ich karty. Wiele osób, które odwiedziło ten lokal przede mną, wspominało, że warto wziąć w nim spicy miso ramen. Przyznam, że nie trzeba mnie było długo przekonywać ;) Bulion w tym wypadku oczywiście został podkręcony pastą miso, a z dodatków znalazły się tam menma, szczypiorek, wieprzowina chashu, kiełki z mielonym mięsem oraz oliwa chilli, a ja dobrałem sobie do tego jeszcze ajitsuke tamago.

Pozycja okazała się jeszcze bardziej esencjonalna od poprzedniczki, co mnie w sumie nie dziwi, patrząc na składniki użyte w tej kompozycji. Znajdziemy tu zadziorne ostre smaki, ale na tyle przyjemne, że zwykłemu śmiertelnikowi też nie powinny sprawić problemu. Bogactwo smaków, jakie tu spotkacie, na pewno przypadnie Wam do gustu :)

Yatta Ramen – krótko, zwięźle i na temat!

Ramen bar podbił moje serce i odkrywam to danie na nowo – tak w jednym zdaniu mogę określić moją relację z tymże miejscem. Miejscem z charakterem, klimatem i – co najważniejsze – ze smakiem! Jeśli tak ma smakować autentyczny ramen, to proszę państwa – ja go biorę w ciemno. Z przyjemnością tam wrócę przy kolejnej wizycie w stolicy, więc Yatta Ramen – szykujcie miejsce przy barze!

Lokalizacja: Bartosiewicza 3, Warszawa
FB: https://www.facebook.com/YattaBowl/
Ceny:

  • Żeberka teriyaki– 17 zł
  • Jiro kei – 33 zł
  • Spicy miso – 30 zł
  • Jedzenie
  • Obsługa
  • Klimat
5

Podsumowanie

Taki ramen chciałbym mieć na Śląsku…! Chcę go więcej :)

Sending
User Review
5 (1 vote)

Marcin Ceran

Programista z zawodu, bloger z zamiłowania. Lubię dobrze zjeść, czy to w domu czy to na mieście. Będziesz to jeszcze jadł?! ;) Więcej o mnie tutaj!

RELATED POSTS