Foodstock Miód Malina, czyli kolejne spotkanie w Fabryce

W ostatnią niedzielę, 25 października, odbyła się kolejna impreza spod znaku Foodstock, tym razem pod tytułem “Miód Malina”. Był i miód, i malina. A o tym słów kilka.

Poza typowymi stanowiskami gastronomicznymi i foodtruckami na imprezie pojawiły się pasieki ze swoimi słodkimi produktami. Tym razem nie skorzystaliśmy, gdyż nadal cierpię na nadmiar miodu w szafce, ale zdecydowanie wolę kupić miód u producenta niż w sklepie.

Naszą przygodę zaczęliśmy na stanowisku Smakołyki, gdzie skusiłam się na pierogi z pieczoną kaczką. Za jeden kupon (czyli 5 zł) otrzymałam 4 pyszne pierogi. Całkiem spora porcja w porównaniu do tego, co często się dostaje za tą samą wartość. Smakowo wypadły bardzo dobrze, wciąż ciepłe, a mięso wprost rozpływało się w ustach. Polecam!

01 - PierogiDalsze nasze kroki skierowały się do Świnka, gdzie Michał zamówił polędwiczki wieprzowe z chutney malinowym. Mięso było dobrze przyrządzone, a maliny dodawały mu charakteru. Bardzo na plus, a poza tym później, w ramach deseru, skusiliśmy się jeszcze na tartę z budyniem i prażonymi orzechami w miodzie.

02 - Mięcho 03 - Ciacho

Nie samym mięsem człowiek żyje i tak u Green Win spróbowaliśmy kanapek z hummusem i chutney malinowo-śliwkowym. Mistrzostwo. Bałam się, że znowu trafię na słaby hummus, ale ten był bardzo dobry. Pikanteria chutney zmieniła to proste smarowidło w coś niesamowitego. Pyszka, 10/10.

04 - ChlebekNa dania główne wybraliśmy się do foodtrucka Real Greek. Wybrałam gyros box, gdzie znalazł się gyros, frytki i sos tzatziki, a wybór Michała padł na souvlaki w picie, czyli szaszłyk drobiowy z pomidorem, cebulą, frytkami i jogurtem greckim. Oba dania smaczne i bardzo konkretne przy cenie 2 kuponów. Miło, że przy zamówieniu podaje się imię i jest się po nim wywoływanym, ale wydaje mi się, że numerki bardziej sprawdzają się w warunkach, gdy jest duża ilość osób i imiona mogą się powtarzać. Tak czy inaczej bardzo pozytywne odkrycie i nie omieszkamy jeszcze powrócić do pysznych greckich smaków.

05 - Miecho w pudle 06 - Łapy Michała

Podsumowując, kolejna edycja i możliwość odkrywania nowych smaków. Dobrze, że pojawiły się poznane już wcześniej pewniaki, ale nie lubimy stagnacji i zawsze dążymy do szukania nowych kulinarnych doznań. Czekamy na kolejną edycję :)