Amore italiano – Włoska

Pozostając dalej w klimatach Restaurant Week ostatniego dnia festiwalowego ruszyliśmy odwiedzić kolejny lokal. Tym razem była to restauracja Włoska, znajdująca się przy ulicy Sukienniczej 8 w Krakowie.

Bez dłuższego wstępu przejdźmy od razu do pozycji w menu. Tradycyjne menu przedstawiało się tak:

  • Focaccia z pieca opalanego drewnem
  • Mięsne fettuccine coniglio w kremowym sosie / makaron z wątróbką z królika w sosie śmietanowym /
  • Baba neapolitana / babeczki w syropie cukrowym z rumem /

Menu wegetariańskie różniło się tylko daniem głównym, którym było gnocchi w pomidorach zapiekane pod kruszonką z chleba i parmezanu. Już sama otoczka po wejściu do lokalu sprawiła, że czułem się tu dobrze i byłem pewny że zjem coś dobrego.

Po kilku minutach od wejścia na naszym stole pojawiła się focaccia z rozmarynem z pieca opalanego drewnem w akompaniamencie dwóch oliw – jednej zwykłej i jednej ostrej. Ciasto cienkie, bardzo dobre w smaku, rozmaryn idealnie tutaj pasował. Po zamoczeniu w oliwie smakowało jeszcze lepiej. Focacce, jak na przystawkę, było dość sporo. Aczkolwiek byliśmy wygłodniali, więc nic nam to nie przeszkodziło w dalszym konsumowaniu. Muszę przyznać, że to danie sprawiło, iż mam teraz nieodpartą pokusę wybrać się do tego lokalu jeszcze raz, aby sprawdzić jak smakują u nich pizze. Po przejrzeniu paru pozycji stwierdzam, że bym się nie zawiódł.

01 - Focaccia 03 - Fettucine coniglio

Czas przyszedł i na główne danie. Na mojej części stołu pojawiła się pasta z wątróbką z królika w sosie śmietanowym. Czego bym nie mógł powiedzieć dobrego o focaccia, że skradła moje serce [albo żołądek? ;)] tak zaraz po spróbowaniu tego makaronu zakochałem się na nowo. W całej paście było dużo kawałków wątróbki z królika – jestem fanem wątróbki, ale nigdy chyba nie jadłem tak dobrze przygotowanej. Wiem, że niektórzy nie lubią tego typu mięsa, ale dla mnie to była rozkosz w ustach. Cała kompozycja smakowa w moim odczuciu była prawie idealna, bo w sosie znajdowała się dość spora ilość cebuli – trochę ją zredukować i byłby wynik 10/10 ;) Zjadłem całość ze smakiem. Skosztowałem jeszcze trochę gnocchi w ramach alternatywnego menu i przyznam szczerze – oba główne dania stały na dość wysokim poziomie wykonania.

02 - Gnocchi 04 - Baba neapolitana

Na koniec prosty deser, czyli babeczki w syropie cukrowym z rumem. Co by wiele nie mówić – totalnie mi nie przypasowało, z powodu zbyt wielkiej słodyczy jaka wokół tego deseru emanowała. Niestety totalnie nie przypadł on nam do gustu.

Drugi dzień naszych festiwalowych wojaży dobiegł końca. Tym razem byliśmy bardzo zadowoleni z wizyty. Tak bardzo, że już kombinujemy kiedy dałoby radę pojawić się tam ponownie. Pizza sama się nie spróbuje, a te wszystkie pyszne pasty też się same nie zjedzą, co nie? :)