Sztolnia. Chleb, Mięso, Wino [Katowice] – Restaurant Week

Restaurant Week znowu zawitało na Śląsk, a mi w końcu udało się odwiedzić jeden z lokali w ramach tego festiwalu. Przypomnę krótko formułę festiwalu. Restauracje przygotowują menu w dwóch wersjach, gdzie za 39 PLN mamy trzydaniowy posiłek [przystawka, danie główne i deser]. Proste? Proste. Sztolnia. Chleb, Mięso, Wino będzie bohaterem dzisiejszego wpisu. Lokal znajduję się przy ulicy Chorzowskiej 109, zaraz przy Silesia City Center.

Wyjście we dwie osoby jak zawsze na propsie [w relacji na przemian będzie zdanie moje i kolegi Mateusza], więc można było popróbować pozycji z obu przygotowanych menu. Moje prezentowało się następująco:

  • Zupa rybna z borowikami i pędami zielonej cebulki,
  • Sandacz z grzybami i puree z bobu,
  • Chałwa w białej czekoladzie z wanilią.

Menu alternatywne, które skonsumował kolega:

  • Bresaola na grzance z palonego siana ze świeżym szczypiorkiem i sosem curry,
  • Ragù z kaczki podane na gnocchi z chrustem z pasternaka,
  • Piana z czekolady

Przystawki

Marcin:

Zacznijmy od omówienia przystawek. Moja zupa podana była razem z kaszą, której nie do końca toleruje w zupach. Sama w sobie była ok – słonawa, ale tego spodziewałem się po zupie rybnej. Borowików było dużo i co najważniejsze – były smaczne. Czy znalazłem tam samą rybę? Czułem jej posmak, ale albo nie trafiłem na żaden kawałek [mało prawdopodobne], albo zlały mi się bardzo z samym wywarem [bardziej prawdopodobne]. Było dobrze, jednak wiem, że zupa rybna nie jest moim ideałem samym w sobie.

Mateusz:

Druga przystawka na pewno przykuła moją uwagę sposobem podania. Lubię takie kompozycje na talerzu. Grzanka z palonego siana była smaczna, a razem z wędliną bardzo mi smakowała. Inaczej sprawa wyglądała, gdy połączyło się ją z sosem curry – ten był bardzo intensywny, przez co potrafił totalnie przyćmić smak wędliny. Moim zdaniem zdecydowanie nie był tam potrzebny.

Dania główne

Marcin:

Główne danie i kolejna pozycja z rybą. “Herosem” dania był sandacz. Delikatny, smaczny, bardzo dobrze przyprawiony jak na mój gust. Jego mięso rozpływało się w ustach. Puree z bobu nie najgorsze, aczkolwiek troszkę mdłe. Grzyby bardzo dobrze pasowały do tej kompozycji. Nie miałem może tutaj efektu “wow”, ale była to bardzo dobrze przyrządzona potrawa.

Mateusz:

Moje ragù z kaczki było bardzo dobre. Kaczka była na tyle dobrze przyrządzona, że miałem moment zastanowienia czy aby na pewno tam jest. Mięso było bardzo kruche i dobrze przyprawione. Gnocchi – bez dwóch zdań – bardzo smaczne, jednak wydawało mi się lekko za miękkie. W ogólnym rozrachunku – smaczne.

Desery

Marcin:

Na koniec pobytu oczywiście podano nam desery. Biała czekolada kojarzy mi się zawsze z czymś niesamowicie słodkim. Tutaj jednak było to bardziej stonowane i razem ze schowaną pod kopułą chałwą prezentowało się, a co najważniejsze, smakowało rewelacyjnie. Osobiście byłem zauroczony tym deserem i smakował mi on najbardziej ze wszystkich dań.

Mateusz:

Co tu dużo mówić – moja pianka z czekolady była bardzo dobra i ciekawa w smaku. Sos wiśniowy (??), jaki znajdował się na dnie naczynia wydawał się jednak trochę sztuczny. Nie mniej uważam deser jako niezłe doznanie kulinarne.

Słowem podsumowania, razem z Mateuszem zgodnie stwierdziliśmy – Sztolnia jest lokalem dobrym. Dania bez rewelacji smakowych, ale na bardzo przystępnym poziomie przygotowania. Na pewno znajdą się osoby, którym przygotowane dania zasmakują bardziej niż nam. Nie bronimy Was przed odwiedzeniem, wręcz przeciwnie – warto spróbować!