Restaurant Week – Restauracja Granat

Ostatni z moich dni w ramach Restaurant Week spędziłem w lokalu, do którego od dawna mnie ciągnęło. Restauracja Granat, bo o niej mowa, znajduje się w samym centrum miasta, przy Al. Korfantego 6 w Katowicach. Serwuje ona dania kuchni ormiańskiej i gruzińskiej, której do tej pory na dobrą sprawę nie można było nigdzie dostać w tym rejonie.

Menu festiwalowe które wybrałem przedstawiało się następująco:

  • Ormiańska zupa z soczewicy,
  • Szaszłyk wieprzowy grillowany na węglu drzewnym, podawany z chlebkiem lawasz, świeżą cebulą i grillowanymi ziemniakami,
  • Pachlawa i konfitura z orzecha włoskiego

W menu alternatywnym [którego niestety nie spróbowałem] znajdowały się:

  • Hummus z chlebkiem lawasz,
  • Chinkali z serem i ziołami,
  • Pachlawa i konfitura z orzecha włoskiego [czyli taki sam deser jak w menu nr 1]

Zacznijmy od przystawki, czyli zupy z soczewicy. Była dobra, ale nie żebym się nią jakoś bardzo zachwycał. Jakieś warzywka tam pływały, plus wspomniana wcześniej soczewica. Zupa aż tak bardzo smakowo się nie wyróżniała. Czy zamówiłbym ją jakbym miał okazję jeszcze raz? Prawdopodobnie nie, zdecydowanie czegoś mi tu brakowało.

Restauracja Granat - Zupa z soczewicy Restauracja Granat - Szaszłyk w przekroju

Inaczej mogę powiedzieć o daniu głównym. Szaszłyk jak dla mnie był rewelacyjnie przyrządzony – dobra wieprzowina, nieźle ugrillowana. Grillowany ziemniak też był smaczny, reszta dodatków również pasowała do wieprzowiny. Całość ogólnie była podana na wspomnianym chlebku lawasz. Jedynym mankamentem był podany sos, rzekomo miał być to ostry pomidorowy sos. Owszem, pomidorowy był, ale zamiast ostrego smaku miał kwaśny. Dobrze, że sos do szczęścia był mi nie potrzebny, więc danie jak najbardziej polecam.

Restauracja Granat - Szaszłyk wieprzowy

Przyszła kryska na … desery. Duo deser, czyli pachlawa i ciasto z konfiturą z orzecha włoskiego. Oba smaczne i nie wiem, czy udałoby mi się wybrać tutaj jednostronnie faworyta. Ogólnie do popicia wziąłem sobie Tan – napój jogurtowy, który bardzo w smaku przypominał mi coś a’la maślankę, kefir. Dość kwaśny, ale jak najbardziej wpisujący się w klimaty lokalu. Niestety nie zmogłem całego, bo 500ml takiego napoju to zdecydowanie za dużo na jedną osobę ;)

Restauracja Granat - Deser

Jak bym ocenił swoją wizytę w lokalu? Restauracja Granat wydaje mi się całkiem przyjemnym miejscem, obsługa jest miła, a jedzenie całkiem smaczne i [jak zobaczyłem w karcie] niedrogie. Koniecznie zabiorę tu moich znajomych, którzy w kuchni gruzińskiej zakochani są od pierwszego spożycia.