Rynek Smaków – IV edycja

Kilka godzin temu zakończyła się IV edycja Rynku Smaków. Jestem pod niejakim wrażeniem, że jeszcze nie opuściłem ani jednej edycji ale mniejsza o to… Co dobrego jedliśmy?

 

Parowóz

Znany mi już z ostatniego eventu w Zabrzu warszawski foodtruck z pierożkami dim sum. Ceny podobne [10 szt za 15 PLN], wybór trochę skromniejszy niż przy ostatnim spotkaniu i brak opcji mieszania pierożków pół na pół. Szybki szpil i do zjedzenia wybraliśmy opcję szpinak + tofu. Okazało, że opcja ta była całkiem pikantna w smaku, bo farsz zawierał ostre papryczki. Dodało to na pewno wyrazistości, ale możliwe, że przez to w ogóle nie było czuć smaku tofu. Nie zmieniło to jednak faktu, że były całkiem smaczne i warte swojej ceny. Następnym razem koniecznie będę musiał spróbować opcji z krewetkami – znajomi się zajadali ze smakiem!

Rynek Smaków IV - 02Rynek Smaków IV - 03

B.B. Kings

Przez wiele osób uważany za jeden z najlepszych foodtrucków w Polsce i posiadający, jako jedyni, grilla opiekanego drewnem. Królowie zawitali do Katowic, więc nadarzyła się okazja, żeby spróbować od nich i burgera i czegoś nowego.

Pierwszego dnia padło na Afro Burgera [19 PLN], składniki: mięso ser, grillowany ananas, pomidor, sałata, pikle, cebula, roszponka i sosy (czosnkowy oraz bbq). Całość zamknięta w ciemnej bułce. O ile całość była bardzo, ale to bardzo smaczna i nie mam się do czego przyczepić [mięsko… ten ananas i te pikle – sama radość!] tak niestety bułka – smaczna, i owszem, ale cała rozpadła się dość szybko pod wpływem soczystych składników i jedzenie było znacznie utrudnione. Drobny mankament przy bogactwie smaku, zatem polecam!

 

Drugiego dnia w królestwie wybrałem wyczekiwanego przez parę imprez Beef&Roll’a – 200g wołowiny zawiniętej w bekonie i do tego jeszcze zapieczona z serem. Podane było razem chlebkiem, piklami oraz sosami. Mięso równie dobre, co w burgerze – 200 g szczęścia w nieco innej formie. Jak dla mnie bomba, którą polecam :) Cena za to cudo – 25 PLN.

Rynek Smaków IV - 05Rynek Smaków IV - 04

Pan Frances – Grzanki francuskie

Na stronie wydarzenia aż szumiało od wpisów, które zachwalały to miejsce – i to nie tylko od znajomych! Skusiłem się na grzanki w wersji z łososiem i majonezem. Koszt grzanek w tej wersji to 14 PLN [wersja XL bodajże + 5 PLN, ale nie pamiętam dokładnie]. Cenowo według mnie nie za specjalnie, ale jak smakowo? Muszę przyznać, że całkiem zacnie jak na “banalne” grzanki. Danie w wersji normalnej niestety tylko aktywowało we mnie większy apetyt, ale pewnie większa porcja już by mnie bardziej nasyciła. Muszę przyznać, że dość oryginalny pomysł na foodtrucka.

 

Myślałem, że uda mi się jeszcze coś zjeść trzeciego dnia,ale tak naprawdę borykałem się z problemem takim samym jak na poprzedniej edycji. Trochę za mało oryginalnych foodtrucków, które skusiłyby mnie aby wykorzystać do granic możliwości mój żołądek. Nie było w sumie nic, czego bym wcześniej nie znał, bo tylko Pan Frances skusił mnie do spróbowania czegoś nowego. Przed nami jeszcze jedna edycja na pożegnanie lata, więc może z następnej edycji będę bardziej zadowolony? Tak… zrobiłem się bardzo wybredny!

 

  • *__* Wszystko brzmi bardzo apetycznie, szkoda, że nigdzie blisko mnie nie ma takich festiwali, a jak są gdzieś dalej to akurat nie mogę jechać. Pewnie poza burgerami zeżarłabym wszystko (nie to, że nie lubię burgerów, ale jakoś zawsze je łatwiej znaleźć bez festiwali, niż cokolwiek innego).

    • True story! Burgery już są dla mnie passe ;/