SAM Kameralny Kompleks Gastronomiczny [Warszawa]

Przez dziwny zbieg okoliczności na około 5 godzin znaleźliśmy się z Anią w Warszawie. Jako, że były to godziny między 9:00, a 14:00, to pierwszy głód trzeba było gdzieś zaspokoić. Nie przygotowywaliśmy się specjalnie do wyjazdu, więc weszliśmy na śniadanie do pierwszego spotkanego po drodze lokalu. Początek naszej przygody to SAM Kameralny Kompleks Gastronomiczny.

Wylądowaliśmy na Powiślu, a tam szybko odnaleźliśmy miejsce, gdzie było ciepło i dawali śniadania. Lokal otwierał się od 9:00, więc przychodząc o 8:50 myśleliśmy, że chwile poczekamy i ze znalezieniem miejsca nie będzie problemu. Nic bardziej mylnego. Lokal był już czynny i co ciekawe, większość miejsc było zajętych lub była na nich karteczka obwieszczająca rezerwację. Dla mnie to trochę dziwna praktyka, żeby aż tyle miejsc rezerwować, bo tylko jakimś cudem udało się znaleźć miejsce i coś zjeść (następnym razem trzeba chyba rezerwować).

Po szybkim przejrzeniu karty zamówiliśmy szakszukę podaną z pieczywem własnego wypieku oraz bajgla z bekonem, jajkiem sadzonym, rukolą, pomidorami oraz serem. Obie pozycje cenowo oscylują w okolicach 15-18 złotych. Można zmieniać kompozycję podania. Wybór składników jest duży oraz, co należy zaznaczyć, zamiast bajgla można wybrać inną formę pieczywa.

Szakszuka była podana prosto na patelni i bardzo gorąca. Pamiętajcie aby uważać przy jedzeniu. Smakowała wyśmienicie, jednak mogłaby być jeszcze bardziej pikantna. Odpowiednie smaki plus konsystencja super współgrała z genialnym pieczywem. Tak, pieczywo było bardzo dobre, więc jeżeli komuś zależy na zasmakowaniu go w domu, można je zakupić w sklepiku, który znajduje się w piwnicach lokalu. Byłem bardzo zadowolony z całości, którą dopełniała kawa.

Co do bajgla, to chcieliśmy zmienić rukolę na inną sałatę (Aniowa batalia przeciwko rukoli trwa!), ale niestety pan kelner o tym zapomniał, więc spore ilości rukoli opuściły bajgla i wylądowały na talerzu. Poza tym bajgiel był cieplutki, smaczny i wszystko zniknęło z talerza bardzo szybko. Ania wybrała sobie kakao, które okazało się być “bio”… dokładnie nie wiemy co to znaczyło, ale wiemy jedno – cena to 12 zł.

Z lokalu wyszliśmy zadowoleni, jeśli jednak ktoś chce tam iść specjalnie na śniadanie, warto zrobić wcześniej rezerwację, aby nie odbić się od drzwi. Następnym razem może uda się też skorzystać ze sklepiku, który oferuje pieczywo oraz inne własne, zdrowe produkty. Dodam także, że spokojnie można tam wybrać się również w porze obiadowej i wieczornej, gdyż lokal oferuje nie tylko śniadania.

Adres: ul. Lipowa 7a, Warszawa

FB: https://www.facebook.com/SAM-Kameralny-Kompleks-Gastronomiczny-279002175504602/