Smażone uczucia – Kyoto Takoyaki [zamknięte]

Pewnego wieczoru wybraliśmy się z Anią do kina na obejrzenie oskarowych animacji. Jako, że wyszliśmy trochę wcześniej, a kino mieściło się na ulicy św. Tomasza, to aby coś wrzucić na ruszt i nie kupować popcornu, postanowiliśmy zajrzeć do KYOTO TAKOYAKI, mieszczącego się przy ulicy św. Tomasza  10 w Krakowie. Z pozoru niczym niewyróżniająca się witryna, zachęciła do wejścia do środka. Miejsca było jak na lekarstwo, ale to w założeniu jest fast-food, więc nie ma co narzekać. W lokalu akurat nikogo nie było, więc mogliśmy cieszyć się przestrzenią.

“Takoyaki to tradycyjne japońskie danie oparte na cieście z maki pszennej i ośmiornicy, przygotowane na specjalnym bulionie” – takie oto wyjaśnienie znajduje się na na ścianie lokalu oraz w menu i ulotce. Brzmi zachęcająco, nie uważacie? Tak samo nam spodobało się to przedstawienie i wybraliśmy aż trzy pozycje do spróbowania.

  • Takoyaki Kyoto, czyli podstawowy, łagodny sos takoyaki, majonez, wodorosty nori oraz suszone bonito. Cena 14 zł za porcję małą
  • Wasabi-Shoyu – ostry smak wasabi i sosu sojowego, posypany wiórkami wodorostów nori – 15 zł
  • kulki serowe (bez ośmiornicy) w wersji Mayo.

Można zamówić wersję dużą, ale myślę, że wersja podstawowa składająca się z 9 kulek jest wystarczająca dla zapełnienia brzucha, jeżeli tylko chcemy spróbować, a nie najeść się do syta.

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, o jakiej należy pamiętać to taka, że kulki w środku są strasznie gorące. I to tak serio, serio. Można się bardzo łatwo poparzyć. Jeżeli nie czytaliście recenzji, to na pewno osoba podająca przypomni Wam o tym kilka razy :) Kulki najlepiej smakują jedzone w całości, sprawę ułatwiają nam wykałaczki.

Kyoto Takoyaki 1 Kyoto Takoyaki

Teraz najważniejsze – jak smakują? Mi smakowały bardzo. Może wersja z wasabi nie była tak ostra, jak się spodziewałem, a kulki serowe były za słone (pewnie to wynik tego, że były podawane z sosem sojowym – można wybrać inny), jednak ciasto i ośmiorniczki były bardzo dobrze przygotowane. Rozpływały się w ustach. Jedyna wadą jest to, że tłustawe danie wieczorową porą nie bardzo przysłużyło się naszym żołądkom.

Podsumowując, jeżeli ktoś będzie w pobliżu i chce spróbować czegoś niestandardowego, to zachęcam. Naprawdę coś innego i bardzo smacznego, odejście od wszędobylskich sushi czy burgerów. My na pewno jeszcze tam wrócimy :)