Susharnia Sushi Bar (Katowice)

W okresie letnim jestem skłonny do jedzenia rzeczy lżejszych, a sushi w moim mniemaniu do takich należy. Ponadto na początku roku postanowiłem sobie, że w tym roku odwiedzę i przetestuję restauracje serwujące takie specjały w Katowicach – i nastał czas, by ten plan zrealizować. Dzisiejszy wpis będzie zatem dotyczył miejsca Susharnia Sushi Bar znajdującego się przy ul. Rolnej 20a.

Bar jest malutki – raptem dziesięć miejsc przy barze i kilka przy oknie. Dodaje to na pewno klimatu temu miejscu, bo co jak co, ale do jedzenia ryby bardziej pasują lokale kameralne. W swojej karcie Susharnia ma standardowe pozycje (nigiri, hosomaki, futomaki, california, sashimi itp.), ale znajdziemy tu też różne zupy oraz popularne ostatnio handrolle, które są idealne do wzięcia na drogę.

„Tu Ryba, wzywam cię, Akwarium”

Do wizyt (założyłem, że dwie wystarczą) przygotowywałem się już od dłuższego czasu, ale oczywiście i tak nie uchroniło mnie to od przewertowania menu jeszcze raz. Przed wyborem zostałem poczęstowany dość łagodnym na moje standardy kimchi z jabłkiem, które zaspokoiło mój pierwszy głód i pomogło w wyborze kolacji. Postanowiłem, że zaszaleję, i wybrałam jedne z najciekawszych (i jednocześnie najdroższych) pozycji. Chciałem mieć to już za sobą!

Zacząłem od zupy; na start zamówiłem sobie zupę Nanban, czyli pikantny bulion na bazie ryby bonito, podany z krewetką, kawałkami łososia i makaronem soba (gryczany). Porcja ani duża, ani mała – dla mnie w sam raz przed większą wyżerką. Duże kawałki łososia aż rozpływały się w ustach. Makaron soba, jeden z moich ulubionych, ugotowany był jak należy; nie wyobrażam sobie innego w tym wywarze. Ta aromatyczna i bardzo smaczna zupa to dobry wybór na początek „susharnianej” przygody.

susharnia sushi bar - nanban

Nastał czas na nigiri i polecaną przez sushi mastera wersję z tuńczykiem bluefin. Jest to trochę inny rodzaj tuńczyka, którego na co dzień spotkacie, a jego struktura jest delikatniejsza. Jedząc go, miałem doznania smakowe, których chyba nie jestem w stanie przekazać w formie pisanej. Te dwie sztuki nigiri, które zjadłem, otworzyły mi oczy na tyle, że już zawsze będzie mi tęskno do tuńczyka błękitnopłetwego. Polecam przynajmniej raz spróbować tej wersji i od razu skonfrontować ją ze standardową… Niebo a ziemia!

susharnia sushi bar - bluefin tuńczyk

Każde kolejne danie stawiało poprzeczkę jeszcze wyżej. Chciałem też poznać jedną z rolek kryjących się w sekcji „Susharnia special”; w Japonii takie specjały nazywa się omakase. Wybrałem rolkę King Dragon zakręconą w stylu california. W składzie znalazły się takie składniki jak: krewetka w tempurze, węgorz, sos kabayaki*, sezam, ogórek oraz oshinko**. Kawałki, jak możecie zauważyć na zdjęciach, były całkiem spore, a każdy z nich odpowiadał jednemu gryzowi. Tempura użyta przy krewetce zawierała w sobie małe ilości tłuszczu i była idealnie chrupka. Takie krewetki to po prostu rozkosz. Na zewnątrz pojawił się węgorz i wraz z użytym sosem wydobyto jego smak do kwadratu. Re-we-la-cja! To rolka, w której każdy mógłby się zakochać.

susharnia sushi bar - king dragon

A co tu jeszcze mamy?

Poza takimi specjałami jak wcześniej chciałem jeszcze spróbować czegoś klasycznego. Pomyślałem, że idealny będzie jakiś mały zestaw. „Mały” składał się z 30 sztuk sushi, a w tym: nigiri łosoś × 2, nigiri tuńczyk × 2, hoso oshinko × 6, z sałatką krabową na ostro × 6, maki philadelphia łosoś × 6, california z sezamem × 8. Do kawałków poza standardowym sosem sojowym otrzymałem jeszcze spodeczek z sosem kabayaki oraz sosem sezamowym. O ile sos kabayaki był mi znany, tak ten sezamowy wprowadził do mojego życia przynajmniej kilkanaście nowych pomysłów, z czym jeszcze można by go zjeść (poza rybą).

susharnia sushi bar - mały zestaw

Co do samego sushi: było przygotowane należycie i ze starannością. Sushi masterzy, którzy je robili, byli inni niż podczas mojej pierwszej wizyty, dlatego jestem w stanie założyć, że niezależnie od tego, kto jest na kuchni – sushi zawsze będzie smakować idealnie. Mimo że zestaw opierał się na prostych składnikach, nie powstydziłoby się go żadne miejsce z sushi. Uprzedzając domysły i plotki o moim żołądku bez dna – zestaw zapakowałem na wynos i dojadłem w domu. Jeden śmiertelnik nie dał temu rady, a gdyby dał, to pewnie umarłby ze smacznego przejedzenia!

Z ciekawych opcji dostępnych w menu na pewno są handrolle. Rolki podawane w całości i na wynos to w pewnym stopniu hit w innych miastach, w których pełno jest lokali oferujących takie rarytasy. Na Śląsku jest to chyba pierwsze miejsce z takimi cudami. Muszę przyznać, że gdyby Susharnia była mi bardziej po drodze, częściej jadłbym takie smakołyki.

susharnia sushi bar - handroll tuna

Sprawdziłem handroll Tuna, czyli rolkę z tuńczykiem, majonezem, porem, jalapeño, ogórkiem i oshinko. I muszę przyznać, że całkiem smaczny kawałek mi się trafił! (W odróżnieniu od rolek, które jadłem kiedyś we Wrocławiu czy Krakowie). Więcej takich specjałów, a będę jeszcze bardziej ukontentowany.

How much is the fish?

Możecie powiedzieć, że sushi to droga zabawa, ale jeśli idzie za tym jakość, to nie mam oporów przed zapłaceniem trochę więcej. Sushi masterzy w Susharni od początku do końca obu wizyt byli bardzo mili i dzięki nim dało się poczuć świetną atmosferę wypełniającą całe lokum. Gdy chciało mi się pić, napoili mnie. Gdy czegoś nie wiedziałem, wytłumaczyli mi. Gdy byłem głodny, nakarmili mnie. Wszystko to szło w parze z jakością i profesjonalizmem. Tak powinno być w każdym lokalu. Dziękuję za tę przygodę i do zobaczenia przy kolejnych wizytach. Ja mata!

* Sos kabayaki – słodki, gęsty sos do sushi robiony m.in. z węgorza, potocznie nazywany starszym bratem sosu teriyaki (ale jest od niego wyrazistszy i ma więcej smaku).

** Oshinko – marynowana rzodkiew.

Adres: ul. Rolna 20a, Katowice
FB: https://www.facebook.com/susharniasushibar/
Ceny:

  • Nanban – 19 zł
  • Nigiri tuńczyk bluefin – 26 zł
  • King Dragon – 36 zł
  • Handroll Tuna – 20 zł
  • Zestaw mały (30 szt.) – 90 zł
  • Herbata zielona (dzbanek) – 8 zł
  • Raz miałam okazję spróbować sushi i niestety mi nie zasmakowało. Ale jak widzę jak pięknie tam podają dania, to aż mam ochotę spróbować jeszcze raz, może się przekonam ;)

    • Pięknie! Mogę zaprowadzić w dobre miejsca i wskazać co zjeść – przekonałem już najbardziej radykalnych przeciwników sushi! :D