Szyby Lustra (Łódź) – Restaurant Week

Szyby Lustra - Zupa

Podróże kulinarne – małe i duże – cieszą mą duszę i żołądek. Z racji rozpoczęcia kolejnej edycji Restaurant Week razem z Patrycją ruszyliśmy na kulinarny podbój Śląska i nie tylko. W pierwszy dzień festiwalu postanowiliśmy wybrać się jednak gdzieś dalej… Tak trafiliśmy do Łodzi, a konkretnie do lokalu Szyby Lustra znajdującego się przy ulicy Piłsudskiego 14.

Szyby Lustra - Cover

Restauracja na co dzień serwuje szeroko pojętą kuchnię międzynarodową. Znajdziemy tu coś na śniadanie, włoskie pasty, trochę Azji, a dodatkowo możemy posiedzieć przy drinkach, które serwuje nieźle zaopatrzony bar – każdy znajdzie coś dla siebie. Za tym lokalem przemawiała zwłaszcza pełna sala i ostatni wolny stolik o tej porze, przeznaczony dla nas. Przejdźmy jednak już do jedzenia!

Przystawki

Rozpoczęło się z niezłym przytupem. Pierwsza przystawka, której spróbowałem, to parfait z kurzych wątróbek z galaretką z porto, żelem z karmelizowanych pomarańczy, piklowaną czerwoną cebulą i kruszonką z chleba żytniego. Bardzo delikatne w smaku i podane bardziej na słodką nutę danie znakomicie komponowało się z dodatkowym kawałkiem bagietki. Ciekawym i smacznym pomysłem była kruszonka, a takiej z chleba nigdy wcześniej nie spotkałem. I ja, i moja współtowarzyszka nie mieliśmy tutaj do czego się przyczepić.

Szyby Lustra - Parfait

Drugą przystawką był krem z pieczonej cebuli z karmelizowaną salsefią, orzechami laskowymi i tartym chrzanem. Dla mnie trochę bardziej na pierwszy plan wychodził ten chrzan, ale – jak to stwierdziła Pat – był to świetny rozgrzewający akcent na dzień dobry. Nie sposób z taką argumentacją się nie zgodzić, dlatego tym razem przyznaję Patrycji rację! Ogólnie konsystencja kremu zachowana perfekcyjnie, a ostrzejszy smak chrzanu dało się przetrwać. Ja po prostu nie jestem zbyt wielkim jego fanem.

Szyby Lustra - Zupa

Wynik w przystawkach: 1:1

Mnie bardziej podeszło parfait, ale po drugiej stronie wygrał krem :)

Dania główne

Czas na coś konkretniejszego. W ramach pierwszego menu podano balotynę z kurczaka nadziewaną grzybami z purée marchewkowo-daktylowym, sosem szalotkowym, kaszą gryczaną, konfitowaną szalotką i marynowanym grzybem shiitake. Brzmi ekstrawagancko, co nie? W sumie nikt z nas nie wiedział (a raczej nie pamiętał), że danie, które dostaniemy, będzie aż tak skomplikowane! Początkowo nie wiadomo było, jak zabrać się do mięsa, które trochę zlało się z resztą dania na talerzu, ale gdy już go spróbowaliśmy, to nie żałowaliśmy. Dobre nadzienie i soczystość mięsa to coś, co bardzo lubimy. Minusem w tym daniu na pewno była lekko sucha kasza gryczana. Do tego jeszcze napomknę, iż purée i marynowany grzyb były zdecydowanie za słodkie jak na to, co znajdowało się na talerzu. Zabrakło większej dozy wytrawności!

Szyby Lustra - Balotyna

Drugi wariant zawierał w sobie gołąbka z kapusty włoskiej z kaszą gryczaną, soczewicą, grzybami i serem kozim z purée dyniowym, smażonymi kasztanami i marynowanym grzybem shiitake. Może nie było to idealne danie, ale smakowało mi bardziej niż balotyna. Smażone kasztany jadłem po raz pierwszy w życiu – są całkiem ciekawą opcją kulinarną. Nadzienie samych gołąbków było według mnie smaczne, ale tego samego nie mógł powiedzieć drugi koniec stołu… Znowu każdy znalazł coś dla siebie z obu kart, więc nie było co narzekać.

Szyby Lustra - Gołąbki

Wynik w daniach głównych: 1:1

O dziwo, wegegołąbki smakowały mi bardziej niż kurczak, ale Patrycja okazała się większym mięsożercą niż ja… Mimo wszystko poziom dań delikatnie poszedł w dół w porównaniu do przystawek.

Deser

Był tylko jeden – niezależnie od menu. Było nim szyfonowe ciasto dyniowe z musem z karmelizowanej białej czekolady z tonką, żelem z rokitnika, orzechami laskowymi i jadalnym papierem dyniowym. W sumie to ten deser nie był ani dobry, ani zły. Dla mnie był on jednak trochę za słodki; dałoby się go uratować większym kontrastem ze smakiem kwaśnym. Zjadłem całą porcję, a Pat tylko trochę…

Szyby Lustra - Deser

Wynik w deserach: 0:0

Bezbramkowy remis spowodowany faktem, że był tylko jeden deser, a na dodatek zdecydowanie za słodki. Byliśmy już zbyt zasłodzeni poprzednimi daniami, aby jeszcze wcisnąć taki deser.

Szyby Lustra w naszej perspektywie

Troszkę rozczarowanie, a może troszkę nadzieja – takie uczucia towarzyszą nam po wizycie w tym łódzkim lokalu. Po mocnych przystawkach oczekiwaliśmy czegoś więcej, a jedyne, co rosło, to poziom słodkości dań. Z drugiej jednak strony przyjrzałem się menu i jestem w 99% pewien, że po prostu menu festiwalowe było trochę ryzykowne – żadnego z tych dań nie widziałem w stałej ofercie. A ona kusi. Kusi również klimat samego miejsca! Jednogłośnie stwierdzamy z Patrycją, że podczas kolejnej wizyty w Łodzi trzeba będzie dać lokalowi drugą szansę :)

Adres: ul. Piłsudskiego 14, Łódź
FBhttps://www.facebook.com/szybylustra/