osiem misek Włodkowica [Wrocław]

Może jestem ostatnio monotematyczny, ale gdziekolwiek pojadę szukam sobie miejscówek z kuchnią azjatycką i choćby znajomi prosili, żeby pójść zjeść coś innego to nie ma przebacz! Podczas wizyty we Wrocławiu tak bardzo chciałem wstąpić do jednego lokalu, że nawet stanie w kolejce po miejsce wydawało się najmniejszym problemem. Taka pasja zaprowadziła mnie i moich kompanów od lokalu osiem misek, które od niedawna działa stacjonarnie przy ulicy Włodkowica 27.

Słowem wstępu o miskach

Ichniejszy foodtruck od dawna był mi znany [pisałem o nich np tu, tu czy tu], a za każdym razem kiedy ich spotykałem dorzucali od siebie coś nowego, coś smacznego, dla którego warto było zrezygnować z jedzenia w innych wozach. Gdy usłyszałem wieści o planach na otwarcie lokalu w Katowicach strasznie się ucieszyłem! Niestety wielkie też było moje rozczarowanie, gdy jednak do tego nie doszło, a w miejscu po niedoszłych miskach otworzył się inny lokal [NaszeBao], który nie do końca jest tym czym miały być “miski”. Posmakowałem jednak tego czym raczy się Wrocław na co dzień i chciałem się z Wami podzielić moimi wrażeniami na ten temat!

Entree w azjatyckim stylu

Menu jest rozwinięciem idei, która towarzyszyła foodtruckowi. Cały czas ewoluuje, co uważam za bardzo dobry znak. Owszem znajdziecie tutaj klasyczne pozycje [w trochę podrasowanej wersji], ale dostaniecie też pełno innych dań, które z pewnością znajdą wielbicieli.

Na początek oczywiście czas na skosztowanie przystawek! W sumie na chwilę obecną jest tylko jedna, całkiem spora jeśli mam być szczery, i jest nią miska azjatyckiej kompozycji. W zasadzie są to 3 sajgonki w różnej formie oraz kura w panko. Mamy więc thai roll z wieprzowiną, prażonym czosnkiem, kasztanem wodnym i aromatyczną kolendrą, sajgon roll z mięsem wołowo-wieprzowym z typowymi dla sajgonki składnikami oraz spring roll kreweta, czyli stanowiącą kontrę dla poprzednich, pozycja na zimno w postaci krewetek z warzywami. Wszystkie bardzo smaczne i konkretne. Na dokładkę do tego zestawu jest wspomniana wcześniej kura, a dokładnie soczysta polędwiczka w panierce panko z dodatkowym sosem gastrique z chilli, który dodawał słodko-ostrej nuty całości. Polecam, ale i przestrzegam – jeśli nie jesteście takimi głodomorami jak ja to każde większe danie zamówione po tym secie, może spowodować stan przejedzenia!

Ramenu nigdy za wiele

Nagłówek zdradza co zamówiłem następne… Miskowe Crispy Pork Jelly ramen to jedna z tych pozycji, która była dla mnie obowiązkowa. W składzie długo pieczony, a następnie smażony boczek, glony wakame, szczypior, czarny sezam, grzyby shitake, kiełki fasoli mung oraz kawałki młodego bambusa. Wywar początkowo wydawał mi się mało esencjonalny, ale im więcej zjadłem tym bardziej utwierdziłem się, że moje doznania na początku były błędne. Intensywnie, dość tłusto [co zrobić, taki ramen na boczku!], syto, ale co najważniejsze – było smacznie! W smaku trochę mu brakuje do tego z YetzTu czy Omami, ale dalej jest to ramen, którym Wrocław może się pochwalić.

Z dań obiadowych udało mi się jeszcze podjeść od znajomych ich zamówienia. Byłem trochę rozczarowany pad thai, które z foodtrucka smakowało zawsze świetnie, a tutaj nie porywał. Możliwe jednak, że jest to wina wersji wege, która ma trochę okrojone smaki w mojej opinii… Ciekawszą pozycją okazał się jednak beefbao, które było miskową wersją burgera na parowanej, a potem grillowanej bule z bardzo wyrazistym wasabi majo i przede wszystkim dobrą jakościowo wołowiną. Grzechem będzie jeśli następnym razem pominę ją przy zamówieniu!

Powtarzałem to już pewnie wiele razy – na deser zawsze znajdzie się miejsce. Idąc tym tokiem rozumowania zmieściłem jeszcze miskową słodką misę. Było nią brownie z musem mango, biała domowa nutella z orzechów nerkowca i kokosu oraz pieczony banan w panierce. Ubóstwiam brownie, a po tej wersji moje kubki smakowe dosłownie oszalały. Zdecydowanie warte uwagi dla łasuchów!

Podsumowanie, czyli kiedy Katowice…

Nie bez kozery powiem, że jeśli będziecie we Wrocławiu i złapie was ochota na porządną, azjatycką kuchnię, to osiem misek jest Waszym punktem docelowym. Swoją wizytę oceniam jako bardzo pozytywną i z pewnością odwiedzę lokal ponownie podczas kolejnej wizyty. Faktem pozostaje jedna rzecz… Śląsk zazdrości Ośmiu misek, więc mamy nadzieję, że plany na ekspansję nie umarły i doczekamy się własnych „misek”. W końcu mamy tu rzeszę oddanych fanów lokalu, prawda? ;)

Adres: ul. Włodkowica 27, Wrocław
FB: https://www.facebook.com/osiemmisek/
Ceny:

  • Miska azjatyckiej kompozycji – 18 PLN
  • Ramen Crispy Pork Jelly – 35 PLN
  • Pad Thai [wege] – 22 PLN
  • BeefBao Micha – 25 PLN
  • Słodka miska – 14 PLN

Część zdjęć autorstwa mojego jedzeniowego kompana, czyli Marleny Bulgot.