Gastrobanda, czyli jak to wszystko wygląda od kuchni

Gastrobanda

Ostatnio w moje ręce wpadła książka “Gastrobanda – wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim wyjdziesz coś zjeść” autorstwa Jakuba Milszewskiego i Kamila Sadkowskiego. Autorzy w swojej pozycji starają się zdradzić nam sekrety i prawa jakimi rządzi się współczesna gastronomia. Czy książka dostarcza interesujących faktów? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w tym tekście.

Opis książki

Na początek zapoznajcie się z oficjalnym opisem książki:

“Jak wygląda prawdziwe życie za kuchennymi drzwiami i co ukrywają przed nami restauratorzy? Do tej pory wiedziała o tym garstka. Czas, aby dowiedziała się cała Polska. Gastrobanda to książka, która zmieni świadomość kulinarną Polaków. Napisana mocnym językiem obala kulinarne mity.”

Chodźmy dalej i przeanalizujmy pokrótce tę książkę.

Wstęp

“To nie jest książka dla, powiedzmy, językowych wegan. Tu się rzuca mięsem.”

Te mocne słowa padają już na samym początku książki. Dają nam do zrozumienia, że wszelkie wulgaryzmy w książce są użyte celowo – pokazują z jakimi rzeczami mamy do czynienia w gastronomii. Dosadnie, ale nie da się tego ująć inaczej. Już na samym początku wstępu autorzy upraszczają narrację do jednej osoby. Niestety, zabieg ten do mnie nie przemówił i nie wiem do końca, który autor podpisuje się pod danymi historiami. Niby błaha sprawa, ale niektórym może, podobnie jak mi, przeszkadzać.

Rozdziały

Książka podzielona jest na 7 rozdziałów, z których każdy dotyczy innej części gastronomii. Mamy więc rozdziały o:

  • historii branży,
  • przekroju ludzi pracujących w gastronomii,
  • dostawcach i wojnach z restauracjami,
  • gościach odwiedzających lokale,
  • procesie od zamówienia do podania,
  • edukacji gastronomicznej,
  • marzeniach posiadania własnej knajpy.

Każdy na swój sposób stara się w sposób lekki i przyjemny przytoczyć nam fakty, historie i anegdoty zza kuluarów kuchennych przestrzeni. Nie będę się rozpisywał zbytnio o samych rozdziałach, ale uważam, że przy liczbie 301 stron udało się zamieścić na tyle dużo, aby zbytnio nie przytłoczyć czytelników.

Moje wrażenia

Po książkę Gastrobanda sięgnąłem głównie z jednego powodu – chciałem sprawdzić na ile jest ona rzetelnym obrazem tego co się dzieję w naszej pięknej gastronomii. Mając jako zaplecze opowieści od znajomych pracujących w branży, obraz nie odbiega od tego przedstawionego w książce. Pod względem merytorycznym jest wypas!

“Gastronomia jest tak naprawdę powiązana z każdą dziedziną naszego życia, bo jedzenie jest naszym napędem.”

Jest jednak negatywnych spostrzeżeń, którymi muszę się podzielić. Poza jednoosobową narracją, o której już pisałem, w tekście wydawało mi się, że historię niekiedy były przytaczane parę razy i to w bardzo podobnym kontekście. Ostatni rozdział o marzeniach na temat własnej knajpy, niestety, był nudny, jednak do pozostałych nie mam zastrzeżeń.

Gastrobanda – czytać, czy nie czytać?

Moim zdaniem warto przeczytać, jeżeli chcecie się dowiedzieć jak wygląda gastronomia od kuchni (dosłownie i w przenośni!). W końcu książka, która w miarę uporządkowany sposób przedstawia jakie są realia tej branży.

Gastrobanda

Tytuł: Gastrobanda – wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim wyjdziesz coś zjeść
Autorzy: Jakub Milszewski i Kamil Sadkowski
Wydawnictwo: Smak Słowa
Liczba stron: 301
Cena detaliczna: 39,99 PLN

  • Zapodałbyś jakiś fragment :)
    Książki raczej nie przeczytam, ale w gastronomii miałam okazję kilka razy pracować, więc niektóre rzeczy potrafię sobie….wyobrazić :-D

  • Chętnie bym jakis fragment przeczytała, kiedyś pracowałam w restauracji, więc może i ja znalazłabym podobieństwa :)

    • Myślę, że tak :) Gdziekolwiek by się w gastro nie pracowało to pewne rzeczy pozostają niezmienne

  • Mimo wszystko książka wydaje się być napisana dość kreatywnie, a dzisiaj tak naprawdę, liczy się to, w jak bardzo kreatywny sposób jesteś w stanie się sprzedać :)

    • Tak – ogólnie książka mi się podobała, tego nie zaprzeczam :)

  • Miałem niedawno książkę w rękach i zastanawiałem się, czy warto przeczytać. Opis mnie nie przekonał – kolejni autorzy chcą wypłynąć na negatywnych emocjach, szperając w zakamarkach kuchni, jakby tego mało było w tv czy w sieci. Nie wziąłem.

    • To nie jest wypływanie na negatywnych emocjach – to jest rzetelne przedstawienie tematu w tym wypadku. Mam znajomych w gastronomii i jest to 100% potwierdzenie tego jak jest. Mieliby wychwalać jak to jest fajnie, jak do końca nie jest? Wtedy to by się mijało z prawdą.

      • Tak to odebrałem – moje odczucia – nie twierdzę, że tak nie jest.

        • Ja w sumie połasiłem się na książkę po samym tytule – opis przeczytałem później :D